Lima
W kolonialnym Starym Mieście

Autorka: Anna Kiełtyka
Ruchliwą ulicą powoli dochodzę do centralnej części starej dzielnicy, placu Plaza Mayor. Na samym środku znajduje się XVII-wieczna fontanna z brązu, zaś całą wschodnia stronę zajmuje gmach katedry....
fot: Anna Kiełtyka
Lima. W kolonialnym Starym Mieście
Obecny wygląd katedry to rekonstrukcja, pierwotna katedra została zniszczona w wyniku trzęsienia ziemi.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Kuchnia bez warzyw w ojczyźnie ziemniaka

Szczelnie wypełnione zabudową ulice rozchodzące się od placu kryją w sobie małe restauracje które przeważnie oferują z grubsza to samo, smażonego kurczaka (danie numer jeden w całym kraju) na kilkanaście sposobów. Ciekawe jest to, że w ojczyźnie ziemniaka, wcale nie tak łatwo na niego natrafić. Warzywo jest rarytasem i prawie zawsze przeznaczane jest na eksport. Do mojego smażonego kurczaka dostaje wiec ryż i zaledwie kilka frytek które pełnią tutaj role naszego ogórka kiszonego, czyli warzywnego dodatku do dania głównego. Na deser kupuję, sprzedawane na każdej ulicy słodkie, prażone orzeszki.

Najpiękniejszy kościół na kontynencie

Po obiedzie kontynuuję zwiedzanie. Wchodzę na  dziedziniec Palacio Torre Tagle, obecna siedziba Ministerstwa Finansów, z misternie rzeźbionymi drewnianymi, zabudowanymi balkonami a potem udaję się do masywnego kościoła św. Franciszka z XVI wieku, który przez wielu uważany jest za najpiękniejszy budynek sakralny w całej Ameryce Południowej. Jego potężna żółta fasada robi olbrzymie wrażenie ale tak naprawdę największe piękno skrywa wnętrze klasztoru. Unikalne freski, rzeźby i malowidła. Znajduje się tu też biblioteka której zbiory liczą ok. 25 tysięcy oprawionych w skórę księg.

Na koniec zatłoczonym deptakiem dochodzę do niedawno odnowionego Plaza de San Martin, nad którym góruje  hotel Gran Hotel Bolivar. Wprawdzie jego sława przebrzmiała już wiele lat temu, jednak w dalszym ciągu zaglądają tu turyści żeby napić się kawy  i schronić się przed słońcem.

W klimacie sennym, lecz niebezpiecznym

Kiedy przechadzam się po głównym placu i ulicami, stare miasto wydaje się takie spokojne i sielskie. Ta leniwa i senna atmosfera bywa jednak myląca, to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc w całej Limie. Pełno tutaj kieszonkowców i naciągaczy szukających łatwowiernych turystów a nocne spacery mogą zakończyć się bardzo nieciekawie. Dlatego gdy tylko nadciąga wieczór łapię taksówkę i wracam na zatłoczone ale bezpieczne Miraflores.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij