Machu Picchu
Królewskie miasto Inków

Ukoronowaniem mojego tygodniowego pobytu w Cuzco jest bez wątpienia wycieczka na Machu Picchu. Miejsce które widziałam niezliczenie wiele razy w filmach, na zdjęciach i w książkach. Moje wielkie marzenie, żeby zobaczyć tajemnicze miasto na własne oczy, miało się dziś spełnić.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Kiełtyka
Machu Picchu. Królewskie miasto Inków
Codziennie, kilkaset pierwszych osób może wybrać się na górujący nad miastem szczyt Wayna Picchu, ale dziś z powodu wczorajszego deszczu ścieżka jest zamknięta.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Ukoronowaniem mojego tygodniowego pobytu w Cuzco jest bez wątpienia wycieczka na Machu Picchu. Miejsce które widziałam niezliczenie wiele razy w filmach, na zdjęciach i w książkach. Moje wielkie marzenie, żeby zobaczyć tajemnicze miasto na własne oczy, miało się dziś spełnić.

Do Machu Picchu można dostać się na dwa sposoby. Dojechać z Cuzco autobusem, potem przesiąść się na pociąg, albo wziąć udział w czterodniowym marszu Inka Trail, i zdobyć szczyt tak, jak robili to przed wiekami Inkowie. Samodzielna wspinaczka jest zabroniona, każdej grupie musi towarzyszyć wykwalifikowany przewodnik, który na czas wyprawy służy też za kucharza i opiekę medyczną. Trasa nie jest długa, ale niezwykle wyczerpująca, obciążająca szczególnie kolana, ponieważ większość drogi pokonuję się po kamiennych schodach. Warto się męczyć, bo nagrodą za kilkudniowy wysiłek jest widok pustego miasta (pierwsi turyści przyjeżdżają autobusem dopiero ok. 10 rano) o wschodzie słońca.

Wybieram turystyczny pociąg

Inka Trail lepiej zarezerwować z kilkudniowym, a nawet kilkutygodniowym wyprzedzeniem, ponieważ chętnych nie brakuje, o czym przekonałam się na własnej skórze. Grupowe wyjścia są zarezerwowane na kilka dni do przodu, nie mam też specjalnego obuwia trekkingowego, a moja kondycja pozostawia dużo do życzenia. Dlatego w końcu decyduję się na pociąg. O piątej rano, autobusem wypełnionym turystami wyjeżdżam z pogrążonego we śnie Cuzco. Po kilku godzinach dojeżdżamy na stację kolejową, gdzie przesiadam się do turystycznego pociągu. Wagony są wygodne i eleganckie, wypełnione po brzegi ludźmi z najróżniejszych zakątków świata. Zza chmur powoli wychodzi słońce, co jest dobrym znakiem po kilku dniach deszczu i zimna. W końcu pociąg zatrzymuje się w Aguas Calientes, małym miasteczku leżącym u podnóża szczytu. Jest przyjemnie chłodno, choć z każdą chwila robi się coraz cieplej. Zapowiada się najładniejsza pogoda od tygodnia. Aguas Calientes to typowe turystyczne miasteczko z mnóstwem tanich hosteli, schronisk, restauracji i barów. Na okolicznym targu można kupić dosłownie wszystko opatrzone wizerunkiem ruin: koszulki, znaczki, karty do gry, a nawet rosyjskie matrioszki. Z Aguas Calientes na Machu Picchu prowadzi kreta droga, którą można pokonać pieszo (ok. pół godziny) albo autobusem (15 minut).

W turystycznym wirze

Jest dopiero 10 rano, a przed bramą wejściową piętrzy się już tłum ludzi. Długa kolejka ustawia się do stoiska z pieczątkami gdzie do paszportu wbijane są pamiątkowe stemple ze zdjęciem ruin i dzisiejszą datą. Potem ludzie dzieleni są na małe grupy, hiszpańskojęzyczne, angielskojęzyczne, japońskojęzyczne itd. Nareszcie ruszamy na zwiedzanie. Najpierw krętą dróżką idziemy na taras widokowy, skąd rozchodzi się chyba najpopularniejszy widok na ruiny. Wszyscy zaliczają obowiązkową fotkę, efekt jak z photoshopa, ja i Machu Picchu w tle, chyba wszyscy trochę niedowierzają że naprawdę tu jesteśmy.
Codziennie, kilkaset pierwszych osób może wybrać się na górujący nad miastem szczyt Wayna Picchu, ale dziś z powodu wczorajszego deszczu ścieżka jest zamknięta. Miasto podzielone jest na sektory. Na teren ruin wchodzi się przez Dom Strażników znajdujący się w Sektorze Rolniczym – dzięki tarasom, na których znajdowały się pola uprawne, miasto było praktycznie samowystarczalne. Idąc dalej docieramy do fontann przypominających małe wodospady –  miejsce to pełniło funkcje obrzędowe i religijne. Nieopodal znajdują się ruiny Świątyni Słońca – okrągła, zwężająca się wieża, pełniła funkcję obserwatorium astronomicznego. Przyległy do niej dwupoziomowy budynek to Pałac Księżniczki. Kilka kroków dalej znajduję się odrestaurowany budynek, pokryty strzechą mający przybliżyć pierwotny wygład tradycyjnego domu.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
    RENIA, 11 maja 2019 @ 03:52

    Ze względów zdrowotnych nie mogę wejść na żadną z gór? Czy warto iść do samego miasteczka? Marzą mi się zdjęcia z widokiem na Machu Picchu. Czy zrobię je także bez wchodzenia na żadną z gór?

    blach, 11 maja 2019 @ 18:31

    Zawsze warto. Co zobaczysz, to Twoje, nikt Ci tego nie odbierze. A zdjęcie też się da zrobić. Przecież nie musi być z lotu ptaka. Jedź!

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!