Pikuj
Wchodzimy z galicyjskiej strony

Kompleksy skalne pocięte są uskokami, niewielkimi rowami tektonicznymi. A nam w to graj! Nic bardziej nie cieszy oka geologa, jak urozmaicona rzeźba terenu. Jest to jeden z najpiękniejszych odcinków całej trasy. Istny raj dla fotografów!
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Jacek Płonczyński
Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
Szczyt osiągamy od zachodu, chyba najciekawszym „wariantem” – skalnym kominkiem o wysokości kilkunastu metrów. Wspinaczka prawie jak w Tatrach! Niestety na szczycie postawiono szpetny betonowy obelisk.
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony
  • Pikuj. Wchodzimy z galicyjskiej strony

Co tam rezerwat!

Następny za Prypirem wierzchołek nosi wyraźnie węgierską nazwę – Nondag (1303 m). To ślad nie tak odległych czasów, kiedy główną granią Karpat przebiegała granica polsko-węgierska. Choć wędrujemy głównym szlakiem turystycznym Wschodnich Bieszczadów, turystów jest jak na lekarstwo. Za to miejscowa ludność masowo wyległa na połoniny w poszukiwaniu zarobku – rozpoczął się sezon na czarne jagody, czyli na borówki, jak mówimy na południu Polski. Za Nondagiem zbieraczy są dziesiątki. Oczywiście używają rafaczek, czyli szufli z zębami, w celu szybszego zbierania jagód. Niektórzy wciąż jeszcze pracują, większość jednak już odpoczywa albo rusza w doliny z pełnymi koszami i bańkami. Jeszcze inni pakują się na ciężarówki stojące na samym grzbiecie połonin. To bardzo wysłużone auta, pamiętające czasy Związku Radzieckiego. Jak im się udało dotrzeć tak wysoko! Całkiem już zapominamy o rezerwacie… Wkrótce napotykamy na zagłębienia terenu oraz murki  światowej?

Na rubieży Rzeczypospolitej

W miarę jak zbliżamy się do Pikuja grzbiet staje się coraz bardziej interesujący. Szeroka droga schodzi w lewo do granicy lasu na wschodnim zboczu, a szlak turystyczny prowadzi dalej ścieżką, ściśle grzbietem. Grzbiet ten nosi nazwę Szeroki Horb i dzieli się na mniejsze kulminacje, jest wyraźnie asymetryczny – łagodniejszy od wschodu, a podcięty i bardziej stromy od zachodu. Pierwsza z kulminacji to Połonina Bukowska. Tu spotykamy ślady po dawnych słupkach granicznych. Warto zdać sobie sprawę z faktu, że znajdujemy się na dawnej południowej granicy Rzeczpospolitej. Pasmem Pikuja, a więc głównym grzbietem Karpat, do czasu rozbiorów przebiegała granica pomiędzy Koroną Królestwa Polskiego a Królestwem Węgier, natomiast po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku była to granica polsko-czechosłowacka. Są to właśnie ślady słupków z napisami „P” i „CS” po przeciwnych stronach.

Trochę wspinaczki na postrzępionej grani

Pojawiają się też wychodnie skalne, szczególnie liczne po zachodniej stronie grzbietu, gdzie grań jest podcięta. Piaskowce fliszowe tworzą tu fantazyjnie ukształtowane baszty, ambony, ścianki. Podchodzimy bardzo stromo wąską percią wśród wysokich traw i borówczysk, pokonując niewielkie uskoki i spiętrzenia, miejscami o charakterze grani tak postrzępionej, że trzeba się wspinać z użyciem rąk. Po prawej, zachodniej stronie, zbocza bardzo stromo opadają do doliny Żdenówki. Występują tu liczne, niezwykle malownicze ambony skalne kilkumetrowej wysokości, zbudowane z cienko ławicowych piaskowców tworzących jakby zamknięte skalne księgi. Pomiędzy nimi znajdują się obniżenia i uskoki. Niektóre z popękanych niczym klawisze fortepianu bloków skalnych leżą niżej. Oderwały się one od calizny i zsunęły w dół zbocza. Lokalnie powstały usypiska piargów.

Ukształtowanie terenu świadczy o silnym zaangażowaniu tektonicznym obszaru, kompleksy skalne pocięte są uskokami, niewielkimi rowami tektonicznymi. A nam w to graj! Nic bardziej nie cieszy oka geologa, jak urozmaicona rzeźba terenu. Jest to jeden z najpiękniejszych odcinków całej trasy. Istny raj dla fotografów! Serce turysty górskiego raduje się, gdy wędruje tak wspaniałą ścieżyną wśród skał i bujnej roślinności halnej. Widoki z grani Połoniny Bukowskiej są wspaniałe, wstecz widać całą przebytą drogę, aż po Wielki Wierch, Listkowanię (1246 m) i Żurawkę (1228 m). Przed nami na południu wypiętrza się trójkątna piramida Pikuja, która jest z każdym krokiem coraz bliżej.

Wreszcie na szczyt

Dalszy odcinek grzbietu nosi nazwę Zełemeny (1304 m), za nim wznosi się kilkuwierzchołkowa Połonina Szerdowska (1332 m). Nawiasem mówiąc z lokalnym nazewnictwem są spore kłopoty. Bywa, że nazwy są różne na różnych mapach, a treść turystyczna inna niż w terenie. Korzystamy z map polskich, bowiem ukraińskie są mniej dokładne i gorszej jakości.

Wciąż wędrujemy wspaniałą, wąską percią. Przechodzimy obok kilku śpiących chłopaków, którzy leżą w borówczyskach, obok odpoczywają ich motocykle. Przed kulminacją Pikuja grzbiet ponownie rozszerza się, staje się płaski, tworząc powierzchnię zrównania, z której wyrasta skalna piramida Pikuja. Na tej powierzchni występują wodne oczka, zatorfienia, a i droga staje się miejscami błotnista. To znak, że w bezpośrednim podłożu występują nieprzepuszczalne osady fliszowe – łupki ilaste. Ostatni odcinek podejścia na Pikuj jest bardzo atrakcyjny. Kopułę wierzchołkową tworzy ostaniec erozyjny w kształcie skalnej płetwy, która zbudowana jest z cienkoławicowych piaskowców pod niewielkim kątem nachylonych na wschód. Kilkumetrowe pakiety ławic tworzą efektowne ścianki. Szczyt osiągamy od zachodu, chyba najciekawszym „wariantem” – skalnym kominkiem o wysokości kilkunastu metrów. Wspinaczka prawie jak w Tatrach! Niestety na szczycie postawiono szpetny betonowy obelisk. To on widoczny jest nawet z bardzo daleka.

Czytaj dalej - strony: 1 2 3

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij