Wysowa
Zbójnicy odkryli ten zdrój

Niewielki park zdrojowy. Kilku spacerowiczów, kilku kuracjuszy wędruje od źródełka do źródełka. Gdzieś dalej, trochę na uboczu sanatoria. Wokół spokój i cisza. Cerkiew i kościół, kilka sklepów, restauracja. To jeden z najmniejszych naszych kurortów - Wysowa.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Wysowa. Zbójnicy odkryli ten zdrój
Kuracjusze przyjeżdżają tu już od ponad dwustu lat, a od czterystu znane są właściwości lecznicze miejscowych wód. Ponoć zbójnicy leczyli się tu na francę (syfilis).
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Nową pijalnię wód mineralnych w kurorcie Wysowa wybudowano na wzór tej z okresu dwudziestolecia międzywojennego, która spłonęła w latach 60. ubiegłego wieku.

Bez potrzeby biegania po parku od źródła do źródła, możemy pokosztować wód ze wszystkich wysowskich zdrojów: Franciszka, Józefa I i II, Henryka i Słonego. Woda z tego ostatniego najbardziej nadaje się do picia, próbowanie Franciszka graniczyz bohaterstwem.

Kurort w skali mikro

Niewielki park zdrojowy. Kilku spacerowiczów, kilku kuracjuszy wędruje od źródełka do źródełka. Gdzieś dalej, trochę na uboczu sanatoria. Wokół spokój i cisza. Przy drodze prowadzącej przez wieś cerkiew i kościół, kilka sklepów, restauracja. To jeden z najmniejszych naszych kurortów – Wysowa. Wieś leży przy samej granicy ze Słowacją, na końcu doliny rzeki Ropy, wśród najwyższych szczytów najniższych z Beskidów ? Beskidu Niskiego. Kuracjusze przyjeżdżają tu już od ponad dwustu lat, a od czterystu znane są właściwości lecznicze miejscowych wód. Ponoć zbójnicy leczyli się tu na francę (syfilis). I choć Wysowa raz po raz w swoich uzdrowiskowych dziejach próbowała konkurować z pobliską Krynicą, nigdy jej się to tak naprawdę nie udało.

A wszystko przez historię

Pierwszy dom zdrojowy powstał tu w 1812 roku, miał dziewięć pokoi i sześć łazienek. To był początek. W końcu wieku przyjeżdżało tu już dwa tysiące osób rocznie. Jednak uzdrowisko nie przetrwało pierwszej wojny światowej. W pobliskiej okolicy toczyła się jedna z największych bitew tej wojny, zwana operacją gorlicką. Do dziś przypominają o niej rozrzucone po górach cmentarze. W dwudziestoleciu próbowano odbudować prestiż i zaplecze kurortu, ale wysiedlenie po II wojnie większości łemkowskich mieszkańców na wschód i na tzw. ziemie odzyskane wyludniło okolicę. Dopiero w latach 60 i 70 zainteresowano się Wysową na nowo. Wtedy zbudowano większość istniejących do dziś sanatoriów i urządzeń zdrojowych. Podupadły trochę w czasach transformacji, ale teraz ożywają na nowo.

Przede wszystkim spokój

Wysowskie zdroje to szczawy wodorowęglanowo-chlorkowo-wapienne i wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowe. Zawierają cenne mikroelementy: lit, cynk, miedź i kobalt. W smaku są dość paskudne, ale mają znakomite właściwości lecznicze. W połączeniu z łagodnym mikroklimatem, spokojem i ciszą stanowią o atrakcyjności miejsca: kurują się tu ludzie zestresowani, wyczerpani nerwowo, alergicy, cierpiący na zmiany geriatryczne i choroby układu krążenia i oddechowego.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij