Posada Rybotycka
Cerkiew… obronna! I bardzo stara

Przepychanki nie służą ochronie unikalnego zabytku, do którego jeden za drugim mogliby ciągnąć turyści. Bo teraz – kto tam trafi – i tak zastanie kłódkę na drzwiach. I liszaje na ścianach.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Stanisław Błachnio
Posada Rybotycka. Cerkiew… obronna! I bardzo stara
Cerkiew składa się z trzech połączonych wież, odpowiadających kolejnym etapom rozbudowy. Każda z nich przykryta jest odrębnym czterospadowym dachem. W murach znajdują się tylko wąskie okienka strzelnicze, malutkie drzwi w wieży bronią dostępu do środka.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Konia z rzędem temu, kto nie wiedząc, że warto tam pojechać, trafi do Posady Rybotyckiej. Nie ma drogowskazów, nie ma przed cerkwią nawet tablicy informującej, jak cenny to zabytek. Nie ma nic, co kazałoby się turyście zatrzymać i przyjrzeć niezwykłej budowli.

A przecież we wsi Posada Rybotycka stoi najstarsza i jedyna obronna cerkiew w Polsce. Ktoś powie: jedna z dwu, bo obronny charakter ma również cerkiew w Supraślu, niedaleko Białegostoku. Tak, to prawda, ale tamta to tylko współczesna rekonstrukcja, zbudowana kilkanaście lat temu. Ta w Posadzie Rybotyckiej jest autentyczna, stoi na swoim miejscu już ponad 600 lat!

Zaczęło się od klasztoru

W połowie XIV wieku, gdy dolina Wiaru należała jeszcze do Rusi, powstał w pobliżu miasteczka Rybotycze prawosławny klasztor bazylianów pod wezwaniem św. Onufrego. Wokół klasztoru osiedlali się ludzie. Nazwę osady zanotowano po raz pierwszy w 1367 – nosiła imię patrona klasztoru: „Honoffry”. Nazwa „Posada” pojawiła się znacznie później, a oznaczała osadę w kluczu rybotyckim. Najstarszą częścią cerkwi jest prezbiterium; potem dostawiono nawę, wreszcie wieżę od strony zachodniej. Właśnie w wieży podczas prac konserwatorskich odkryto wyryte przez wandali sprzed lat napisy w językach ruskim, polskim  i po łacinie opatrzone datami 1501, 1506 i 1514. A to znaczy ni mniej ni więcej to, że w 1501 roku stała już najstarsz część budowli.

Trzy obronne wieże

Cerkiew składa się z trzech połączonych wież, odpowiadających kolejnym etapom rozbudowy. Każda z nich przykryta jest odrębnym czterospadowym dachem. W murach znajdują się tylko wąskie okienka strzelnicze, malutkie drzwi w wieży bronią dostępu do środka. Ściany budowli podparte są przyporami. Cerkiew otoczona była obronnym murem, którego fragmenty odsłonięto podczas prac konserwatorskich w latach 60 ubiegłego wieku. Chronili się w niej mnisi, a pewnie i mieszkańcy Posady. Zapewne wiele razy udawało im się ocalić życie, choć wiadomo, że 1524 roku Tatarzy zdobyli i spustoszyli obronną świątynię.

Wnętrze zamknięte na głucho

Do wnętrza udało mi się wejść kilka lat temu – tym razem, niestety, nie. Nie było ani informacji, kto może mieć klucze, ani żywego ducha w najbliższej okolicy. Pamiętam jednak murowaną ścianę ikonostasu z otworami na carskie i diakońskie (jedne) wrota – jedyne takie zabytkowe rozwiązanie w dzisiejszej Polsce. I malowidła: bardzo zniszczone, ale odkryte w 1966 roku spod wielowiekowych późniejszych warstw freski, najstarsze datowane na XV wiek, najmłodsze o sto lat późniejsze. Na pięterku wieży znajduje się kaplica dla mnichów. A pod posadzką – według legendy – został pochowany ostatni przed Unią władyka (biskup) prawosławny Michał Kopystański. Był on zagorzałym przeciwnikiem związku cerkwi z kościołem katolickim i pozostał nim aż do śmierci w 1610 roku.

Od świetności do porzucenia

Klasztor w Posadzie Rybotyckiej, dotychczas prawosławny, przyjął Unię w 1692 roku wraz z całą diecezją przemyską. Bazylianie gospodarowali tu jeszcze przez lat osiemdziesiąt i przenieśli się do Dobromila. Wtedy cerkiew stała się już tylko świątynią parafialną i pozostała nią do końca II wojny światowej. Tuż po wojnie wysiedlono na Ukrainę 90 proc. mieszkańców wsi – pozostali nieliczni katolicy. Cerkiew pozbawiona wiernych zaczęła popadać w ruinę, została zdewastowana, wyposażenie rozkradziono. Prace badawcze i remontowe prowadzono w latach 60. i 80. ubiegłego wieku. W 1977 roku opiekę nad cerkwią przejęło Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej. Muzeum cerkiew oddało gminie w ubiegłym roku, zdaje się, by gmina mogła ją oddać cerkwi grekokatolickiej? CBA postawiło zarzuty korupcji… Mniejsza o to, nie znam szczegółów. Ale te przepychanki nie służą ochronie unikalnego zabytku, do którego jeden za drugim mogliby ciągnąć turyści. Bo teraz – kto tam trafi – i tak zastanie kłódkę na drzwiach. I liszaje na ścianach.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 30 września 2011; Aktualizacja 16 kwietnia 2021;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij