Warszawa
Historia trunku o bogatej tradycji

Jeszcze przed wejściem do budynku uderzył mnie jego rozmach i pięknie zagospodarowana przestrzeń. Dzięki rewitalizacji serce warszawskiej Pragi cały czas bije. Turystów nie odstraszył nawet deszcz.
fot: Karolina Laskowska
Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
Znajdujemy się w nowoczesnej pracowni alchemika z interaktywnymi instalacjami, które przykuwają uwagę zarówno dzieci, jak i dorosłych.
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji
  • Warszawa. Historia trunku o bogatej tradycji

W wódce upatrywano również nadzieję na wyleczenie… wątroby. Medycyna poszła jednak sporo do przodu i dziś wiemy, że z pewnością nie jest to dobre połączenie. Co ciekawe, przed laty tworzono również wódki lekarstwa na problemy, np. ze śledzioną czy gorące lub zimne poty. Z niektórych rodzajów wódek korzystano nawet w formie kropli do oczu! Ale pamiętajmy, że pierwsze wódki były destylatami na bazie wody, bez alkoholu.

Ważną rolę w udzielaniu „pomocy medycznej” odgrywała tak zwana „pani apteczkowa”. Dziś kojarzylibyśmy ją trochę z barmanem, a trochę z szamanem. To właśnie ona udostępniała potrzebującym specyfiki dla „zdrowotności” lub „przyjemności”. Największą popularnością cieszyły się wówczas wódki gatunkowe wzbogacane rozmaitymi dodatkami. Przygotowywano, np. rosolis na bazie wyciągu z rzęsek liści rosiczki o właściwościach leczniczych. Używano też ambry będącej wydzieliną z układu pokarmowego wielorybów i nadającej rzekomo subtelny zapach trunkowi.

Żadna kropla wódki nie może się zmarnować

Szlachcice lubili prześcigać się w coraz to bardziej wymyślnych miksturach. A te nie były oczywiście za darmo. Przykładowo, za garniec wódki należało zapłacić około 11 zł. Jak wyjaśnił nasz przewodnik, w tamtym okresie murarz za cały dzień pracy zarabiał około 50 groszy, a koń kosztował około 80 zł. Trzeba było wyznaczyć priorytety i wybrać albo wódkę, albo konia. Na co częściej stawiali szlachcice? Nietrudno się domyślić.

O pijaństwie szlachty słyszeliśmy już nie raz. Żadna kropla wódki nie mogła się zmarnować. Dbały o to tak zwane „kulawki”, czyli biesiadne naczynia do wznoszenia toastów. Choć miały różne kształty i ozdoby, łączyło je jedno. Ich spód nigdy nie był dość stabilny, często przypominały kieliszki bez nóżek lub zwierzęce rogi. Dzięki takiemu niestandardowemu rozwiązaniu gospodarz staropolskiej biesiady był pewny, że wszyscy goście wypili całą zawartość naczynia, zanim odstawili je na stół. Odstawienie wciąż pełnego kieliszka oznaczać miało ponoć bowiem zniewagę dla mówiącego, która nieraz kończyła się tajemniczym zniknięciem niekulturalnego gościa.

Zabawne opowieści to dopiero początek atrakcji

W Muzeum Polskiej Wódki na warszawskiej Pradze można zobaczyćróżne rodzaje zboża wykorzystywanego do produkcji trunku, a także przydatną aparaturę. Duże wrażenie wywołuje kolekcja licznych butelek w rozmaitych kształtach, a także etykiet z nietypowymi wzorami. Warto przyjrzeć się, np. Wyborowej dostarczanej do Meksyku na Día de Muertos (Meksykańskie Święto Zmarłych), której etykieta mieni się różnymi kolorami i nawiązuje do lokalnych symboli.

Na koniec czas na degustację. W zależności od kupionego biletu, można skosztować kilku rodzajów polskiej wódki. Ale nie trzeba. Zamiast niej można zamówić napój bezalkoholowy lub całkiem zrezygnować z części degustacyjnej. Przed udaniem się do muzeum, najlepiej dokonać rezerwacji wejściówek, ponieważ zwiedzanie z przewodnikiem odbywa się o konkretnych godzinach.

* * * 

Koneserką wódki nie zostałam, ale jej ciekawą historię poznałam.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 21 sierpnia 2026; Aktualizacja 21 sierpnia 2026;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij