Laax
Jak granitowe głazy, co spadły z gór

Dookoła dużej polany stoją domy i hotele nie odbiegające stylem od zwyczajnej architektury. Wokół centralnego placu rozrzucono osiem sześciennych granitowych kostek. To luksusowe apartamentowce.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Laax. Jak granitowe głazy, co spadły z gór
Apartamentowce należą do grupy hoteli designerskich (Design Hotels), zwanych też butikowymi, czyli wyjątkowych ze względu na architekturę czy wystrój wnętrz.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Trzy niewielkie miejscowości Flims, Laax i Falera składają się na duży, jeden z większych w Gryzonii (Graubünden) i w całej Szwajcarii ośrodek sportów wszelakich. Dzięki 220 km narciarskich tras zjazdowych oblegany jest głównie zimą, ale i latem propozycja aktywności jest tu imponująca.

Największą z trzech miejscowości jest Flims, najspokojniejszą Falera a najciekawszą architektonicznie Laax. A to za sprawą kompleksu hotelowego Rocksresort należącego do hotelu Signina w przysiółku Murschetg.

Inspircja w nturze

Dookoła dużej polany stoją domy i hotele nie odbiegające stylem od zwyczajnej w krajach alpejskich architektury. W środku, wokół centralnego placu rozrzucono osiem sześciennych granitowych kostek. To luksusowe, czterogwiazdkowe  apartamentowce.  Niewielkie okna, wykończone surowym granitem elewacje – budynki ładnie wpisują się w górski krajobraz. Tym bardziej, że teren, na którym leżą trzy wspomniane wioski, pełen jest wielkich głazów, rozrzuconych bezładnie na alpejskich zboczach. To pamiątka po ogromnym osuwisku, które miało miejsce 10 tysięcy lat temu: ogromne masy skały i ziemi zjechały wtedy z gór w głąb doliny. Geologiczna katastrofa sprzed tysiącleci i ukształtowany przez nią współczesny krajobraz doliny, były inspiracją dla jej twórców.

Designerskie oblicze

Rockresort zaprojektowali szwajcarscy architekci  Jon i Thomas Domenig. Ich pomysł został uznany przez magazyn „Wallpaper” za najlepszy w kategorii „nowy ośrodek narciarski” w 2010 roku. Apartamentowce należą do grupy hoteli designerskich (Design Hotels), zwanych też butikowymi, czyli  wyjątkowych ze względu na architekturę czy wystrój wnętrz. Tu jedno i drugie jest niezwykłe, bo wnętrza wykończone granitem i litym drewnem są eleganckie lecz surowe w charakterze. Przy tym wszystkie ze 122 apartamentów mają identyczny układ i wystrój. Składają się z dwu sypialni, dużego salonu połączonego z kuchnią oraz łazienki. Identycznie są też wyposażone. W kompleksie budynków znajdują się restauracje, bary, puby, wypożyczalnie sprzętu sportowego i turystycznego, spa, salon kosmetyczny, ale też supermarket i piekarnia.

Posiadanie to czysty biznes

Wynajęcie takiego czteroosobowego apartamentu na tydzień w szczycie sezonu zimowego (miedzy Bożym Narodzeniem a Sylwestrem) kosztuje – bagatela – ok. 2 tys. franków (ok. 7,5 tys. zł). Rozsądniejsze ceny są latem, poza sezonem – ok. 800 franków (ok. 2800 zł). Ale – ciekawostka – taki apartament można kupić. Zainwestować trzeba około pół miliona franków i można wtedy korzystać z niego przez trzy tygodnie w sezonie zimowym i dowolnie latem. Przez pozostały czas hotel zajmuje się wynajmowaniem naszej własności i zarabia w ten sposób dla siebie i dla nas. Gwarantuje właścicielowi przychód w przybliżeniu 27 tys. franków rocznie, co oznacza zwrot z inwestycji na poziomie 4,7 proc. Jest wszakże jeden warunek. Takiego własnego designerskiego apartamentu nie można ani przebudować, ani urządzić go „po swojemu”. Ma zachować charakter.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij