Monemwazja
Jedna droga wiedzie na samotną skałę

Jest to w moim odczuciu niesamowite miejsce i chciałabym tam kiedyś wrócić. To wyspa przy na wschodnim brzegu południowego cypla Peloponezu. Nazwę zawdzięcza jedynej drodze którą można się na nią dostać.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Barbara Górecka
Monemwazja. Jedna droga wiedzie na samotną skałę
Wąskimi uliczkami, z licznymi zakątkami w których polegują psy i koty, poprzez różne ruiny oraz nowe domostwa wspinamy się na szczyt. Droga tej wędrówki jest fajnie widoczna z górnych tarasów.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Monemwazja (Monemvasia) nazywana jest czasem greckim „Gibraltarem”. Jest To potężna wapienna skała wystająca z morza na wysokość 350 metrów.

Położona jest około 100 kilometrów od Sparty, na wschodnim brzegu południowego cypla Peloponezu. Nazwę zawdzięcza jedynej drodze (moni emvasis – jedno wejście), którą można dostać się na wyspę. Jest to wąska grobla łącząca ląd z jedyną bramą.

Samotna wyspa

Wydarzeniem, które uważa się za początek Monemwazji było trzęsienie ziemi w 375 r. p.n.e. Wtedy to stroma nadmorska skała została oddzielona od lądu i na kilkaset lat stała się wyspą. W 583 roku Skałę złączono z lądem za pomocą grobli. Dokonali tego Bizantyjczycy. Z obawy przed najazdami słowiańskimi, które zniszczyły dużą część Peloponezu, Bizantyjczycy wznieśli w tym miejscu twierdzę. Miasto było w ich rękach przez ponad 700 lat i pełniło funkcję ważnego przystanku na drodze morskiej z Zachodu do Konstantynopola.

Czas świetności

W połowie XIII wieku Monemwazja na krótko znalazła się w rękach frankijskich rycerzy. W niedługim czasie ponownie wróciła do poprzednich właścicieli. Rozpoczęły się złote czasy tego miasta. Liczba mieszkańców dochodziła do pięćdziesięciu tysięcy. Było prawie 800 domów i 40 kościołów. Mieszkały tu znane arystokratyczne rody. Kupcy ze wschodniej części Morza Śródziemnego zwozili tu towary. Miejscowi korsarze bogacili się, łupiąc płynące na wschód statki. Wielkie znaczenie miał eksport miejscowego wina zwanego małmazją. Posmakowało ono szczególnie angielskim arystokratom. Pisał nawet o nim Szekspir. Z winem związana jest też legenda: skazany na śmierć książę Clarence, mając możliwość wyboru sposobu egzekucji, poprosił o utopienie go w beczce małmazji…

Czas upadku

Wraz z wkroczeniem do miasta Turków w 1560 roku, rozpoczął się upadek miasta. Pod koniec XVIII wieku, w  mieście zapanował wielki głód, a mieszkańcy podobno żywili się trawą i szczurami. Zdarzały się też przypadki kanibalizmu. Zupełnie odcięci od świata Turcy, poddali twierdzę i stała się ona częścią niepodległej Grecji. Kiedy otwarto kanał koryncki, szlaki morskie zostały przesunięte. Port w Monemwazji stracił znaczenie. Miasto się wyludniło, a w 1911 roku ostatnie osoby wyprowadziły się z położonej na wierzchołku skały jego górnej części. Dzisiaj Monemwazja jest atrakcją turystyczną, a stałych mieszkańców ma kilkudziesięciu.

Chciałabym tu wrócić…

Jest to w moim odczuciu niesamowite miejsce i chciałabym tam kiedyś wrócić, żeby zajrzeć w te zakątki, w których nie byłam. Z lądu stałego, w miejscowości Gryfa, gdzie znajduje się zaplecze noclegowe i gastronomiczne dla Monemwazji, przez asfaltową groblę podjeżdżamy pod bramę miasta. Brama jest potężna, jak i mury otaczające miasto. Dzieli się ono na dwie części: Górne i Dolne Miasto. Mimo dość ciężkiego podejścia, warto tam się znaleźć. Wąskimi uliczkami, z licznymi zakątkami w których polegują psy i koty, poprzez różne ruiny oraz nowe domostwa wspinamy się na szczyt. Droga tej wędrówki jest fajnie widoczna z górnych tarasów.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij