Kioto
Kto grabi i sprząta ogrody zen?

Przy kolejnym pobycie w Kioto starannie wyselekcjonowałam ogrody i zaopatrzyłam się w grube skarpety – nie lubię pomykać boso po świątyniach. Zarezerwowałam czas na kontemplację. Ale dotkliwy chłód odpychał medytacyjne zapędy...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Katarzyna Pąk
Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
Niestety, przed świtem nigdy nie widziałam gracowania żwirowych ogrodów. Pokazano mi bambusowe grabie i zmiotki, identyczne jak mam do mojego biurkowego ogródka! (na ostatnim zdjęciu w galerii).
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
  • Kioto. Kto grabi i sprząta ogrody zen?
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Jak się grabi i utrzymuje ogrody zen? Jak te kamyki nie burzą się ani tyci przez pięćset lat? A jak zbierają stamtąd przypadkowe śmieci czy liście? No i jak taka pryzma piachu przed Srebrnym Pawilonem trzyma się, jak wielka babka z piasku, od XV w.? Wątpliwości trawiły mnie od dzieciństwa. Pojechawszy do Japonii zaczęłam zwiedzanie od ogrodów zen.

Ogrody zen, czyli Karesansui, to ogrody suchego krajobrazu. Każdy, kto jedzie do Japonii, coś o nich słyszał. Wie, jak wyglądają. Ogrody te fascynują ludzi Zachodu, niezdolnych ponieść się wyobraźni, by na żwirowym podwórku o powierzchni 10 x 30 m zobaczyć w piętnastu umieszczonych tam głazach przechodzące tygrysiątka.

Ryoanji, czyli klasyka

Zaczęłam oczywiście zwiedzanie od największego klasyka nad klasykami czyli Ryoanji z 1520 r. Plac otoczony glinianym płotem z daszkiem zamyka wzrok koncentrując go na łagodnych falach żwiru i skałach rozmieszczonych w pięciu grupach. Ogród okala Świątynię Spokoju Smoka, a widok żwirowego podwórka można podziwiać z drewnianej platformy dookoła domu przeora. Nie trzeba mieć wprawy w medytacji. Dłuższe wpatrywanie się w harmonijnie zagrabiony żwir symbolizujący fale morskie uspokaja niczym wgapianie się w spokojną toń wody. Żeby nie było nudno, i by zaczepić galopadę myśli na sensie życia, albo i jego nicości, gapimy się od czasu do czasu na głazy zakopane po części w ziemi. Podobno nie widać wszystkich piętnastu na raz. Mnie się wydaje że ogarniałam wszystkie, no, chyba nie licząc tych płaskich. Tygrysiątek nie zobaczyłam, choć znam symbolikę i pewnie bym chciała je zobaczyć… Jestem chińskim zodiakalnym Tygrysem. Tygrys symbolizuje bliski związek z ziemią. Siłę, opanowanie, dostojeństwo i mądrość. Jest pewny siebie, nieugięty, dość samotniczy. No kto by nie chciał, lepiej to brzmi niż nasz zodiakalny Byk. No ale byka to ja też w tych kamykach nie widziałam?

Daisen, Daitokuji, Sajhoji

Pobiegłam dalej oglądając kolejny ogród ? Daisen z XVI w. 85 m.kw. z dwoma żwirowymi kopczykami w prostokącie równiuteńko zagrabionych kolein. Ascetyzm i symbolika w czystej postaci. Góra Meru (kopce i głazy podobno symbolizują tę mityczną dla hindusów i buddystów górę) do kwadratu. Gdybyście myślami zbłądzili zdążając mentalnie na tę dzieląca świat górę, to jej kopia Was naprowadzi na właściwe tory.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 

Komentarze: 1

    stan, 8 lutego 2016 @ 21:10

    Kontemplacji służy ten żwirek? Nie ozdobie?

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij