Kioto
Pierwszą autobusową klasą do Tokio

Autobus podjechał. Szczęśliwie kierunek był napisany alfabetem łacińskim: Tokyo. Nagle przy podjeździe pojawili i się pozostali pasażerowie. Tak punktualną i luksusową podróż przeżyłam tylko raz. Warto było, dla nabycia doświadczenia.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Katarzyna Pąk
Kioto. Pierwszą autobusową klasą do Tokio
Kinkaku-ji jest jednym z zabytków Kioto znajdujących się na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Na zdjęciu Złota Świątynia z XIV w.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Bilet miałam w garści. Przezornie kupiony przez znajomego już w Tokio. Kartonik, cały w krzaczkach, jedynie kierunek był napisany alfabetem łacińskim. A mimo to biegałam po dworcu w Kioto szukając przystanku, skąd miał odjechać autobus do Tokio.

Już wcześniej wykoncypowałam że pojadę późno, nocnym autobusem do Tokio, skąd w południe odlatywał samolot do domu. Pamiętałam, że powinien odjechać o godz.  23… coś tam. Ale ile – to już sądziłam, że mi powiedzą na dworcu. A guzik. Na dworcu kantorki pozamykane. Nie było nikogo funkcyjnego, kto mógłby mnie zrozumieć. A nieliczni anglojęzyczni pasażerowie odsyłali mnie od peronu do peronu. Ostatecznie czujnie usiadłam na plecaku, po środku placu. Autobus podjechał. Szczęśliwie kierunek był napisany alfabetem łacińskim: Tokyo. Nagle przy podjeździe pojawili i się pozostali pasażerowie.

Takim lux-busem nie jechałam nigdy. Plecak szybko zniknął w luku bagażowym. Zostałam z kwitkiem i pan w czapce z daszkiem i w białych rękawiczkach zaprosił na autobusowe salony.

Puchaty, ciemny chodnik przykryty był białym, bawełnianym ręczniczko-chodnikiem. Mój fotel znajdował się na górnym pokładzie. Ucieszyłam się na myśl o widokach… Zbyt wcześnie, szyby miały pełne zaciemnienie, by nie przeszkadzać śpiącym pasażerom. Funkcyjny pan w rękawiczkach podążył za mną… Jakby wiedział, że będą kłopoty z obsługą siedzenia. Skąd miałam wiedzieć, jaki przycisk nacisnąć, by wygodny fotel zamienił się w łóżko sypialne? Pan podał mi kocyk, obleczoną poduszkę, posłał prześcieradełkiem. Dostałam bambosze, stopery do uszu i maseczkę na oczy. To nie był samolot! Ciągle to autobus rejsowy z Kioto do Tokio. Zapytałam o której będziemy na miejscu. – 5:36 – odparł. No i tak się stało. Autobus zatrzymał się w środku miasta na peronie o 5:36!

* * *

Cóż, ale tak punktualną i luksusową podróż przeżyłam tylko raz. Warto było, dla nabycia doświadczenia.

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Doceniają nas!

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników Globtroter wyróżniło Otwarty Przewodnik Krajoznawczy nagrodą
za najciekawsze publikacje turystyczne w 2019 r.

Cieszymy się!

 

ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Autobusem (rejsowym) przez świat

Autobusem (rejsowym) przez świat

Wiele fascynujących przygód zdarza się w... autobusie. To środek transportu dostępny dla każdego. Podróżuje się klasą drugą. Pierwsza służy zaledwie przemieszczaniu się....

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij