Walencja
Muzeum pochodni i kielich św. Graala

Wielkim walenckim skarbem jest kielich św. Graala. Z zainteresowaniem obejrzałem też unikalne Museo Faller, czyli Muzeum Pochodni, związane ze świętem wiosny obchodzonym w tak oryginalny sposób tylko tu...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Walencja. Muzeum pochodni i kielich św. Graala
Alfons V Aragoński, przeniósł kielich do Walencji i to on przekazał go w 1436 roku tutejszej katedrze, w której nadal jest przechowywany oraz otoczony czcią.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Walencja słynie miedzy innymi z Museo Faller, czyli Muzeum Pochodni. Bo warto wiedzieć, że w regionie walenckim co roku obchodzi się ponad 600 (!!!) różnego rodzaju świąt, festynów ludowych, procesji, pochodów itp. A najsławniejszym z nich jest „Fallas”, którego tradycja sięga średniowiecza.

Cieśle i stolarze robiąc wiosenne porządki wygarniali z warsztatów wióry oraz odpadki drewna i publicznie je palili. Z czasem wióry zastąpione zostały kukłami – postaciami nie lubianych współmieszkańców. W XVII w. wykonywano je z papier-maché. Niekiedy były to ogromne figury i ich grupy, często przedstawiane w sposób satyryczny. Demonstrowano je przez tydzień, a następnie w dniu św. Józefa – 19 marca, palono na miejskich placach. Tradycja ta jest nadal żywa, od kilkudziesięciu lat regulowana przepisami. Najbardziej udane spośród około 370 wykonywanych co roku kukieł nagradzane są bardzo tu prestiżowymi, chociaż materialnie symbolicznymi nagrodami. A najciekawsze, wyselekcjonowane przez specjalne jury, nie są pochłaniane przez ogień, lecz trafiają do Museo Faller.

Zaczęło się od powitania wiosny

Podczas Święta Pochodni wybierana jest także najpiękniejsza dziewczyna Walencji – „Reina las Fallas”. Do jej obowiązków należy m.in. podpalanie w Dniu Pochodni wszystkich figur.  Dziewczęta te są od blisko 20 lat portretowane, a ich duże olejne portrety potwierdzają, jak są urodziwe. Zbiory kukieł gromadzone od 1934 r. poza latami wojny domowej, plakaty, zdjęcia i inne akcesoria związane z tymi zwyczajami zajmują cały duży gmach i są naprawdę imponujące i ciekawe. Pokazują jak zmieniały się zwyczaje, spojrzenia na bliźnich i ich wady w różnych okresach, także frankizmu. Jest wśród tych figur m.in. postać staruchy z głębokimi bruzdami na twarzy. Dziewczyna karmiąca piersią niemowlę w tak realistyczny sposób, że można by uznać ją za żywą, gdyby nie buzia bachora z zębami, bardziej podobna do stworów Spillberga niż ludzkiego dziecięcia. Baby–wiedźmy szalejące zamiast na miotłach na motorach. „Wzorowa rodzinka” z 7 piekielnymi bachorami i ósmym w drodze, dręczącymi rodziców i siebie wzajemnie w sadystyczny sposób i wiele innych. Różne są sposoby wykonywania tych kukieł.

Widziałem kielich św. Graala

Wielkim walenckim skarbem jest kielich św. Graala, który widziałem i zrobił na mnie wrażenie. Jest to duża czasza wykonana z agatu i ładnie oszlifowana. Ustawiona na jeszcze większej, także kamiennej, odwróconej i stanowiącej podstawę kielicha.  Ona właśnie jest bogato zdobiona złotem, dużymi perłami  i kamieniami. Obie części łączy metalowa, złota lub pozłacana oraz zdobiona grawerunkiem nóżka z kulą pośrodku oraz dwa podobnie udekorowane uchwyty tworzące kształt serca.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij