Pompeje
Najbardziej żywe z martwych miast

Wciąż dąży się do odczytania w Pompejach życia starożytnych, ich zwyczajów, zajęć codziennych. W sposób niezmącony, niezatarty zmianami Pompeje sukcesywnie oddają prawdę o mieszkańcach miasta. Jak dużo jeszcze skrywają?
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Halina Puławska
Pompeje. Najbardziej żywe z martwych miast
Jeśli zależy wam na dotarciu do 99 proc. zabytków, na wizytę w Pompejach trzeba przewidzieć cały dzień; nie biegać, przyglądać się...

W 2020 r. z archeologicznego stanowiska Pompeje świat obiegła wiadomość o odsłonięciu nienaruszonego „termopolium” – jadłodajni, baru na świeżym powietrzu.

Prace eksploracyjne trwały tu od 2019 r., kiedy to odsłonięto również dookolne – fontannę, wieżę ciśnień, cysternę. To sensacyjne, ważkie odkrycie zapewne nie jest ostatnim. Kto był w Pompejach, ten widział jak wiele tam odsłonięto i – jak wiele zostało do odkrycia. Z 66 hektarów, które liczą wykopaliska pompejańskie, do tej pory, odsłonięto około 1/3 powierzchni.

Co jadali pompejańczycy

„Termopolium” usytuowane w kwartale V, przy skrzyżowaniu ulic: vicolo delle Nozze d’Argento i vicolo dei Balconi, jest odkryciem doskonale zachowanym. Starożytny stół z otworami na pojemniki, czyli „dolia” przeznaczone na przechowywanie żywności, został udekorowany barwnymi, realistycznymi obrazami zwierząt: kaczek krzyżówek, koguta i psa oraz nimfy na koniku. W doliach odnaleziono ślady jedzenia: kości kaczki, wieprzowiny, kozy, ryb i ślimaków lądowych.

Badania przeprowadzone przez specjalistów z różnych dziedzin – archeologii, archeobotaniki, archeozoologii – wskazują na różnorodność spożywanych produktów i pozwalają na ocenę żywieniowych nawyków oraz diety pompejańczyków.

To nie jedyne „termopolium” w Pompejach; jest ich, odkrytych około osiemdziesięciu, ale to, jako jedyne ma taką sugestywną dekorację świadczącą o jego wyjątkowości.

Dzień wielkiego wybuchu

Pompeje to miasto, w którym czas zatrzymał się dwa tysiące lat temu. Brzmi to być może jak truizm, jak coś oczywistego. Dla Pompejów, Herkulanum, Stabii czy Oplontis jeden dzień 79 roku n.e. był totalną katastrofą. Miasta zniknęły pod warstwą wyrzucanego przez Wezuwiusz materiału erupcyjnego; nie, nie zostały zmiecione – zostały zasypane.

Wulkaniczna eksplozja Wezuwiusza złożona z chmury gazów, pyłów i fragmentów skał osiągnęła według wulkanologów około trzydziestu km wysokości i rozprzestrzeniła się na odległość około siedemdziesięciu km od krateru. U szczytu erupcji utworzył się charakterystyczny pióropusz, który Pliniusz porównał do wielkiej pinii. Znamy taki pióropusz z wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie.

Ginęli ludzie i zwierzęta…

Materiał piroklastyczny – lapille, pumeks i popioły wulkaniczne pokryły Pompeje na wysokość 6-7 metrów, a na Herkulanum poszła fala lawiny piroklastycznej zwanej również „chmurą gorejącą” o temperaturze dużo ponad 500. stopni, która w mgnieniu oka spopieliła mieszkańców miasta. Stąd też – warto to sobie uświadomić – inaczej zginęli mieszkańcy Pompejów, inaczej Herkulanum. W Herkulanum ciała ofiar pod wpływem tak wysokiej temperatury lawiny piroklastycznej uległy niemal natychmiastowemu zniszczeniu i pozostały tylko szkielety.

W Pompejach „uduszeni” gazami i opadającym popiołem pozostali pod warstwą lapilli, a ich ciała uległy z biegiem czasu naturalnemu rozkładowi. Pozostały szkielety w pustych miejscach po ciałach. I dotyczy to nie tylko ludzi, ale również zwierząt, zamkniętych w stajniach mułów czy koni, uwiązanych psów.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!