Alta Pusteria
Narty i sanki pod czerwoną ścianą

Prawie pionowe ściany zakończone poszarpaną granią zamykają wypłaszczenie, na którym ulokowało się centrum tego skupiska tras narciarskich. W promieniach zachodzącego słońca, zgodnie z nazwą, stają się czerwone.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Alta Pusteria. Narty i sanki pod czerwoną ścianą
Na Croda Rossa warto zrzucić narty zanim zamkną wyciągi i przypomnieć sobie radość porzuconej w dzieciństwie rozrywki: jazdy na sankach.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Gondolką z Moso (Moos) niewielkiej wioski położonej w głębi doliny tuż za Sesto, dostaniemy się prawie pod samą skalną ścianę szczytu godziny dziesiątej. Ma on drugą, niegodzinowa nazwę: Croda Rossa (Rotwand).

Rzeczywiście ? prawie pionowe ściany zakończone poszarpaną granią zamykają wypłaszczenie, na którym ulokowało się centrum tego skupiska tras narciarskich. W promieniach zachodzącego słońca, zgodnie z nazwą, stają się czerwone.

Pod skalnymi ścianami

Kilka orczyków wyprowadza aż pod same skalne urwy, ale te trasy są łatwe, szerokie, wypoczynkowe. Kiedy rozpoznamy je wszystkie, ruszymy w dół. Ciekawa widokowa trasa czerwona kilkoma wariantami sprowadzi nas do dolnej stacji gondolki. Można też pojechać na skróty. Po drodze znajdziemy odejścia do dwu odcinków tras czarnych, z których jeden stanowi prawdziwe wyzwanie: na długości 720 metrów pokonamy 300 m w pionie. To naprawdę stromo. Jednak doskonale przygotowany, gładki jak stół stok kusi, by rzucić się w przepaść? Odpoczniemy potem na łagodnym zjeździe Signaue. To najnowsza inwestycja ośrodka: półtorakilometrowa trasa z przestronną ośmioosobową gondolką.

Po nartach ? na sanki

Na Croda Rossa warto zrzucić narty zanim zamkną wyciągi i przypomnieć sobie radość porzuconej w dzieciństwie rozrywki: jazdy na sankach. Pięciokilometrowy naturalny tor jest codziennie ratrakowany. Zjazd nim spod skalnej ściany aż do doliny jest zupełnie innym przeżyciem niż ślizganie się na mazowieckich wydmach. Gdy hamujemy na ostrych zakrętach śnieg spod butów sypie prosto w twarz, gdy pędzimy na prostej ? tylko wiatr gra w uszach. Za trzy euro wypożyczymy sanki na godzinę. To wystarczy na dwa fascynujące zjazdy.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 21 września 2009; Aktualizacja 31 stycznia 2019;
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!