Caracas
Z taksówkarzem za przewodnika

Kierowca przesympatyczny, starszy pan imieniem Juan, rozczarowany, że nie chcę zostać w Caracas na dłużej, proponuje obwieźć mnie po mieście za darmo, a przy okazji łamaną angielszczyzną opowiada o głównych atrakcjach miasta.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: venezuelatuya.com
Caracas. Z taksówkarzem za przewodnika
Jestem w Caracas, stolicy Wenezueli, mieście uznawanym za jedno z najniebezpieczniejszych na świecie.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Głównym problem po przybyciu do Wenezueli są pieniądze, i to wcale nie chodzi o ich brak, a o wymianę walutową. Z powodu zabójczych  prowizji, bankomat nie wchodzi nawet w rachubę, istnieją więc dwie możliwości; wymienić pieniądze legalnie i stracić, albo zrobić jak wszyscy, zaopatrzyć się w boliwary na czarnym rynku. 

Trochę przerażona tą perspektywą, od razu wyobrażam sobie podejrzanego typa w ciemnej uliczce wymieniającego amerykańskie banknoty. Moje zdziwienie jest ogromne, gdy już na lotnisku podchodzi do mnie elegancko ubrany pan z kalkulatorem zawieszonym na szyi, oferujący przystępną wymianę pieniędzy. Takich panów jest o wiele więcej i nie trudno ich nie zobaczyć na hali lotniska, wszyscy podobnie ubrani i bardzo solidarni w swojej pracy, nie ma co próbować gróźb, że pójdzie się do kogoś innego.

Ruszam w kurs po mieście

Ze świeżą gotówką w kieszeni idę na postój taksówek. Jestem w Caracas, stolicy kraju i mieście uznawanym za jedno z najniebezpieczniejszych na świecie. Ponieważ w czasie całej wyprawy nasłuchałam się dość nieciekawych opowieści o tym miejscu, postanowiłam ograniczyć swój pobyt tutaj do minimum i pojechać prosto na wybrzeże. Jeszcze na lotnisku zaczepia mnie rozgadany przedstawiciel pewnego biura turystycznego, który rozpaczliwie chce mi pomoc w złapaniu taksówki, co natychmiast budzi moje podejrzenia. Na szczęście zamiary miał uczciwe, bo polecona przez niego taksówka okazała się jedną z lepszych w całej mojej podróży. Kierowca przesympatyczny, starszy pan imieniem Juan, rozczarowany, że nie chcę zostać w Caracas na dłużej, proponuje obwieźć mnie po mieście za darmo, a przy okazji łamaną angielszczyzną opowiada o głównych atrakcjach miasta.

Na Placu Bolivara

Najpierw kierujemy się do kolonialnego centrum Caracas, którego sercem jest Plaza Bolivar. Duży plac otoczony ławeczkami i starymi drzewami jest idealnym miejscem spotkań na rundkę szachów czy grę w karty. Starsi Caraque?os, mieszkańcy stolicy, spędzają tutaj całe dnie, zażarcie dyskutując o polityce lub o sprawach codziennych. Nad ich głowami góruje wielki pomnik Simona Bolivara, najbardziej czczonego bohatera krajów południowoamerykańskich (w Wenezueli w prawie każdym mieście znajduje się przynajmniej jeden plac nazwany jego imieniem). Plaza Bolivar otaczają pięknie zrekonstruowane budynki w stylu kolonialnym.

Kolonialna starówka

Juan wskazuje palcem na żółty dom, to Casa Amarilla, jeden z najstarszych budynków Caracas, dawniej siedziba prezydenta, potem przez krótki czas pełnił rolę więzienia. W przeciwnym kierunku, na północno-wschodnim rogu placu znajduję  gmach katedry i sąsiadujący z nią budynek Museo Sacro. Wszystkie te budynki uległy całkowitemu lub częściowemu zniszczeniu na skutek  trzęsień ziemi, które kilkakrotnie nawiedziły miasto. Jedyny który przetrwał w nienaruszonym stanie to Palacio Arzobispal, dawna siedziba arcybiskupa.

Śladami bohatera

Na drugim krańcu Plaza Bolivar, już od pierwszych chwil mój wzrok przyciąga rozświetlona słońcem złota kopuła. ? To siedziby kongresu, Capitolio Nacional ? tłumaczy mi Juan. Piękny rozłożysty budynek otoczony palmami został wybudowany na miejscu żeńskiego klasztoru. Podobno gmach został wzniesiony w zaledwie 114 dni. Caracas to idealne miejsce na początek  trasy śladami Simona Bolivara. Zaledwie kilka przecznic od głównego placu mieści się Museo Bolivariano, gdzie zgromadzono wiele pamiątek związanych z bohaterem narodowym, a w niedalekiej okolicy znajduje się też Casa Natal, dom w którym urodził się Bolivar.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij