Tarvisio
U zbiegu trzech granic, trzech kultur

Latem to baza wypadowa do wypraw pieszych i rowerowych w Alpy Julijskie, Karnickie a nawet Karawanki. Z dobrodziejstw zimy korzystają narciarze: są tu ośrodki narciarstwa zjazdowego, trasy biegowe, skocznia narciarska.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Tarvisio. U zbiegu trzech granic, trzech kultur
Poza kościołem z XV wieku (później jednak przebudowanym) nie ma w Tarvisio istotniejszych zabytków. Jest jednak trochę niebrzydkich domów.
  • Tarvisio. U zbiegu trzech granic, trzech kultur
  • Tarvisio. U zbiegu trzech granic, trzech kultur
  • Tarvisio. U zbiegu trzech granic, trzech kultur
  • Tarvisio. U zbiegu trzech granic, trzech kultur
  • Tarvisio. U zbiegu trzech granic, trzech kultur
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Tarvisio jest pierwszą miejscowością we Włoszech, jaką zobaczyć może człowiek jadący z Polski w stronę Adriatyku autostradami składającymi się na europejski szlak komunikacyjny E 55.

Miasteczko zamieszkałe przez około 5 tys. mieszkańców leży w Val Canale, dolinie oddzielającej Alpy Julijskie od Alp Karnickich. To sam północno-wschodni koniuszek Włoch u zbiegu granic z Austrią i Słowenią. Autochtoni podkreślają chętnie, że leży ono u zbiegu trzech kultur: romańskiej czyli włoskiej, germańskiej czyli austriackiej i słowiańskiej reprezentowanej tu przez Słoweńców. Dominuje tu język włoski ale nieobce są tutejszym mieszkańcom języki sąsiadów a dodatkowo w alpejskiej dolinie funkcjonuje do dziś lokalna wersja dialektu friulano. Słowem ? mieszanka, jak to na pograniczu.

Trochę historii

Osada ma korzenie rzymskie. Od końca XI wieku należała do dóbr biskupów z Bambergu. Jako położona na dogodnym trakcie przez Alpy w 1456 roku uzyskała przywilej jarmarków. Tradycje handlowe trwają do dzisiaj. Miejscowy rynek oblegany był przez Austriaków w latach 50. ubiegłego wieku, w latach 80. i 90. przez Węgrów, Czechów i? Polaków. Ten rodzaj handlu transgranicznego wymarł już dawno. Nadal jednak warto zajrzeć na tutejszy targ, który słynie z doskonałych i niedrogich artykułów spożywczych i win. Poza kościołem z XV wieku (później jednak przebudowanym) nie ma w Tarvisio istotniejszych zabytków. Jest jednak trochę niebrzydkich domów.

Klimat dla turystów

Tarvisio leży na wysokości 754 m n. p. m. i ma ? jak na Włochy ? stosunkowo surowy kontynentalny klimat. Zimy są zimne (-23 st. C w 1985 roku) i bardzo śnieżne (średnio opady śniegu wynoszą 2,5 metra). Lata natomiast są ciepłe (37 st. C w 1983 r.). Znajduje się tu ważna stacja meteorologiczna badająca klimat tego obszaru Alp. Z dobrodziejstw zimy korzystają narciarze: są tu ośrodki narciarstwa zjazdowego sięgające 1760 m n.p.m. (Monte Santo di Lussari) z różnicą poziomów około tysiąca metrów i zajmujące 86 hektarów (32 km tras zjazdowych). Trasy biegowe mają ponad 50 kilometrów, jest też skocznia narciarska. Latem to baza wypadowa do wypraw pieszych i rowerowych w Alpy Julijskie, Karnickie a nawet Karawanki.

Z Alp w Himalaje

W Tarvisio mieszka dwójka znanych włoskich himalaistów: Nives Meroi i Romano Benet. Oboje zaliczyli już po 12 z 14. ośmiotysięczników. Chodzą bez wsparcia wielkich wypraw, bez Szerpów i bez tlenu. Brakujące dwa szczyty są w planach na najbliższe miesiące i lata. Bardziej obeznani z alpinistycznym światem twierdzą, że być może osiągnięcia Nives Meroi są bardziej spektakularne. Jednak imponuje fakt, że Romano Benet powrócił na najwyższe góry świata po pokonaniu białaczki. Małżonkowie mieszkają pod miastem i prowadzą sklep ze sprzętem turystycznym (Alpstation). Można w nim czasem spotkać właściciela (na zdjęciu w galerii), a na pewno zobaczyć pamiątki z himalajskich wypraw.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij