Biecz
Czego uczyła słynna szkoła katów

Księga miejska Czchowa zawiera wiadomości o wypożyczaniu przez czchowski urząd miejski mistrza tortur z Biecza w celu pozbawiania życia zbójników – beskidników napadających na tabory kupieckie...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: ARO
Biecz. Czego uczyła słynna szkoła katów
W tej baszcie miała się mieścić najsłynniejsza w Rzeczypospolitej szkoła katów
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Ile można (było) zrobić?

Kat dostawał stałe uposażenie a dodatkowo za czynności swe pobierał wynagrodzenie według taryf urzędowych. Księga miejska Czchowa zawiera wiadomości o wypożyczaniu przez czchowski urząd miejski mistrza tortur z Biecza w celu pozbawiania życia zbójników – beskidników napadających na tabory kupieckie. Było to w roku 1426 r. Dowiadujemy się, że urząd czchowski zapłacił katowi za usługi cztery grzywny. Jak na owe czasy było to bardzo dużo. Kat w Bieczu utrzymywany był przez miasto. Na egzekucje do sąsiednich miast był wożony i przywożony z powrotem. Dostawał też na koszt miasta wyżywienie. W archiwach wojnickich zachował się rejestr wydatków na rzecz bieckiego kata. Z dokumentów wynika, że kat mieszkał w Bieczu, a na jego uposażenie składały się po 18 groszy okoliczne miejscowości. Gdy, któraś z nich przestawała płacić, kat odmawiał świadczenia usług. Księgi wspominają, że kat z racji makabrycznej pracy, pił bardzo dużo alkoholu (wódki, wina i piwa).

Po co zbójnikom obcięte dłonie?

Dodatkowo kat mógł sobie dorobić handlując stryczkami szubienicznymi, a – bywało – obciętymi członkami wisielców, które traktowane były jako talizmany szczęścia. Możliwe, że i zbójnicy kupowali odcięte dłonie od katów, ponieważ pełniły one funkcje magiczne. Potrzebne były na przykład do obrządków mających na celu uśpienie kamiennym snem właścicieli gospodarstwa, by zbójnicy niepostrzeżenie dokonali rabunku. Zabieg ten – według przekazów – wyglądał w ten sposób, że zbójnicy smarowali tłuszczem odciętą od zwłok człowieka dłoń, a później zapalali tyle palców u dłoni, ile osób chcieli uśpić zanim wtargną do domu. Dłoń ta musiała być odcięta w odpowiedni dzień: Środę Popielcową, Wielki Piątek, Noc Świętojańską (24 VI), Wszystkich Świętych (1 XI).

Ileż wiedzy o zbójnikach pochodzi od katów…

Za sprawą kata, mamy dziś wiedzę o zbójnikach czy beskidnikach. W księdze wójtowskiej Biecza z lat 1549-1693 zapisano, że podczas tortur wymuszono od zbójników ponad 170 imion i nazwisk opryszków, zbójników, tołhajów, bieszczadników, beskidników, z czego ponad połowę stanowili zbójnicy z polskich ziem, a reszta z dawnych ziem węgierskich. Z reguły hetmana zbójnickiego wybierano na długi okres, jednak te księgi rzucają nowe światło na to zagadnienie. Dowiadujemy się, że kapitanami burs zbójeckich stawały się także osoby wybierane tylko na poszczególne wyprawy. Reasumując, można było się stać hetmanem zbójnickim jednorazowo, dorywczo, okazyjnie. Dowodem na to jest zeznanie zbójnika Marka Klimowca ze wsi Skwiertnia, który skazany przez sąd na tortury i pewną śmierć wyjawił, że Janko z Trzciany „był hetmanem na tego młynarza”.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: 3

    wojciech, 27 kwietnia 2013 @ 23:41

    oj-oj! Coś mi się zdaje, nadinterpretacja. Z ta szkołą katów to podobno historyczna ściema. Ale rzecz bardzo ciekawa..

    ~nick, 2 czerwca 2015 @ 18:35

    Przyjmujecie jeszcze zapisy?Chcę się zapisać do tej szkoły, mam parę łbów do zcięcia..

    mara, 4 lutego 2017 @ 10:40

    Biecz zimowy :) Szkoła katów była w ratuszowej wieży!

     

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!