Alp Flix
Dawne i nowe zaskoczenia na szlaku

Samoobsługa jest absolutna: trzeba towar zdjąć z półki, w kajecie napisać, co się wzięło. Potem należy wrzucić pieniądze do skarbonki i ewentualnie wydać sobie resztę z pudełeczka z drobnymi. No, chciałabym zobaczyć taki sklep na polskiej łące...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Alp Flix. Dawne i nowe zaskoczenia na szlaku
Najwyraźniej ten system działa. Kilka dni później zobaczyłam podobny sklep w większej miejscowości.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Podróże kształcą, a co kraj, to obyczaj. Szwajcaria jest krajem bardzo specyficznym i bardzo uporządkowanym. To wiadomo. A jednak nawet przygotowawszy się na porządek, czasem trudno uniknąć turystycznego zaskoczenia.

Do tej pory największym moim szwajcarskim zaskoczeniem był nocleg na położonym w górach, ale przy ruchliwej drodze, polu namiotowym. Była tam czyściutka i miękka wystrzyżona łąka, a jako zaplecze – kontenery z toaletami i łazienkami z ciepłą wodą. Nie było obsługi, tylko tabliczka, że codziennie rano, o godzinie 9,  przychodzi Frau Truda, która pobiera opłatę. Ale gdyby jakimś przypadkiem Frau Truda nie przyszła, należy udać się na Blumenstrasse 5, do domu pani Trudy i tam zapłacić. Ale gdyby jej i tam nie było, trzeba pojechać do miejscowości X odległej o ok. 10 km i dokonać płatności w urzędzie gminy…  Stało się, pani Truda nie przyszła. Na szczęście zastaliśmy ją na Blumenstrasse, bo do gminy to chyba byśmy nie jechali, zwłaszcza że była w kierunku przeciwnym do naszego…

Samoobsługa totalna

Ostatni mój pobyt w Szwajcarii zaowocował zaskoczeniem, które – kto wie – może nawet przebiło to poprzednie. Na Alp Flix śródgórskim plateau położonym na wysokości prawie dwu tys. metrów  jest niewielka, ale całoroczna osada składająca się z czterech zagród. W szopie należącej do jednej z nich ulokowano sklep – samoobsługowy. Można w nim kupić różne drobiazgi, które mogą okazać się potrzebne na szlaku, ale przede wszystkim lokalne tradycyjne i atrakcyjne produkty: sery, suszone mięso, kiełbaski… trochę ceramiki, jakieś pamiątki. A najciekawsze jest to, że samoobsługa jest absolutna: trzeba towar zdjąć z półki albo wyjąć z lodówki, w kajecie napisać, co się wzięło i ile to coś kosztowało (ceny są na szczęście na towarach). Potem należy wrzucić pieniądze do skarbonki i ewentualnie wydać sobie resztę z pudełeczka z drobnymi. No, chciałabym zobaczyć taki sklep na polskiej łące, nawet takiej, na której stoją cztery zagrody. Tu najwyraźniej ten system działa. Kilka dni później zobaczyłam podobny sklep w większej miejscowości.

Jurty na alpejskiej hali

Także zaskoczeniem, choć już z innej nieco dziedziny, była wizyta w tutejszej agroturystyce; wśród rozlicznych propozycji (tradycyjne jedzenie, jazdy konne, piesze wycieczki w wyższe partie gór) są noclegi w mongolskich jurtach. Szczerze? Nie wiem, skąd taki pomysł. Oferta jest całoroczna, także na zimę. Za dwuosobową jurtę (bez śniadania) trzeba zapłacić 140 franków za noc. To blisko 500 zł. Ale widać jest klient, skoro jest cena.

Warto wiedzieć

Alp Flix jest osadą należącą do miejscowości Sur, położonej nieco poniżej przełęczy Julierpass i jeziora zaporowego Marmorera. W kantonie Gryzonia.

Poczytaj więcej o okolicy:

 

Komentarze: 3

    anka, 7 października 2013 @ 09:37

    Noclegi w mongolskich jurtach są też modne we Francji.
    http://www.yourteandbreakfast.com
    http://www.nomade-lodge.com
    MOje ulubione zdjęcie na stronie nomade-lodge to butelka szampana na stole z jurtą w tle.
    Bo nocować w jurcie tak, ewentualnie śniadanie mongolskie , ale potem dobre francuskie jedzonko.
    Często na kampingach, ale też przy domach, które wynajmują pokoje gościnne i posiadają salę restauracyjną.
    Odbywają się tam różne seminaria itp zloty modne w niektórych przedsiębiorstwach.
    Integracja w jurcie.

    barbara.g, 7 października 2013 @ 10:03

    I wszystko „chodzi” jak w szwajcarskim zegarku :)
    Taką formę płatności spotkałam na górskich parkingach w Norwegii, tylko reszty nie wydawano ;)Również przez myśl nam przebiegło..ciekawe jakby to funkcjonowało u nas…Cóż, daleko nam jeszcze do Europy.

    Halina, 7 października 2013 @ 11:00

    W Danii również zaczyna w sklepach funkcjonować płatnicza samoobsługa. Od przyszłego roku płatności za rachunki – tylko internetowo. W domach opieki roboty, które karmią, opiekunki w domach ludzi starszych nie odkurzają, trzeba sobie kupić odkurzacz na pilota i pewnie z czasem również robota do wszystkiego. Zanika ludzki – ludzki! charakter.W tym szaleństwie automatyzacji (której na imię oszczędzać, oszczędzać), co będą robić zawodowe kasjerki, opiekunki… gdy stracą pracę?

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!