Vychylovka
Leśną kolejką do skansenu

Leśna kolejka wozi już tylko turystów, na krótkiej, nieco ponad trzyipółkilometrowej trasie. Od rozbiórki w 1971 roku, gdy eksploatacja całej linii stała się nieopłacalna, uratowano krótki odcinek torów z unikalnymi rozjazdami i zwrotnicami.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Vychylovka. Leśną kolejką do skansenu
Jedziemy. Pociąg sapie pod górę, przez las. Wspina się wysoko, aż dziwne, że jedzie. Mijamy kolejne przystanki z niewielkimi, symbolicznymi peronami oznaczonymi nazwami kolejnych przysiółków. Wysiadamy na ostatniej stacji.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Gdy dochodzimy do stacji, mały parowozik już czeka na godzinę odjazdu. Wagonik jest przystosowany do przewozu turystów, otwarty ale zadaszony.

Mamy jeszcze chwilę. Zaglądam więc do parowozowni, niewielkiego budynku, gdzie – tak sądzę – w czasach eksploatacji górskiej linii kolejowej dokonywano przeglądów taboru i napraw. Rzeczywiście: jest kanał, warsztat, różne narzędzia. I kolejne wagony. Leśna kolejka jest nadal czynna, choć wozi już tylko turystów, na krótkiej, nieco ponad trzyipółkilometrowej trasie. Od rozbiórki w 1971 roku, gdy eksploatacja całej linii stała się już zupełnie nieopłacalna, uratowano ośmiokilometrowy odcinek torów z unikalnymi rozjazdami i zwrotnicami. Teraz kolejka zarządza Muzeum Wsi Kisuckiej (Múzeum kysuckej dediny) w Vychylovce, koło Nowej Bystrzycy (Nová Bystrica).

Kiedyś

Kiedyś kolejka wąskotorowa prowadziła z kisuckiej Oszczadnicy (Oščadnica) aż na Orawę do miejscowości Lokca i służyła głównie do zwożenia drewna z lasu. Budowę rozpoczęto w 1915 roku. Budowano na raz dwie linie  leśnych torów: kisucką  i orawską, a w 1926 roku je połączono. Długość torów całej kolejki wraz z rozjazdami liczyła 110 kilometrów. Pokonywała 217 m różnicy wzniesień.

Jedziemy!

Pociąg sapie pod górę, przez las. Wspina się wysoko, aż dziwne, że jedzie. Mijamy kolejne przystanki z niewielkimi, symbolicznymi peronami oznaczonymi nazwami kolejnych przysiółków. Wysiadamy na ostatniej stacji. Na przystosowany do przewozu drzewa wagonik „pracownicy leśni” ładują grube pnie drzewa. Robią to ręcznie, korzystając zaimprowizowanej pochylni. Wagonik stoi jednak na bocznicy, to tylko pokaz dla turystów. Nagle jeden z bali się obsuwa, omal nie przygniótł pracującego mężczyzny. Widzowie wstrzymują oddech… niebezpieczne zajęcie, nawet w bezpiecznej wersji dla turystów.

Warto wiedzieć

Wyjazd kolejką w głąb doliny jest wstępem do zwiedzania Muzeum Wsi Kisuckiej. Od ostatniej stacji schodzimy przez skansen odwiedzając kolejne zagrody.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij