Orawa
Opowieści flisaka

Ruszamy, a Jano, zaczyna opowieść o flisakach. Z trudem zapamiętuję trudne do wymówienia słowa: flisak to po słowacku pltník, a spływ to plť. Ważne, bo flisactwo było zajęciem ludzi zamieszkujących brzegi Orawy przez prawie tysiąc lat.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Orawa. Opowieści flisaka
Flisacy zaczęli spławiać towary Orawą w XI wieku. Na południe płynął bursztyn, sól z Wieliczki, skóry, a przede wszystkim drewno. ? Tratwy były tak długie, jak drzewa, z których je budowano ? opowiada Jano.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Na tratwy wsiadamy w Hornej Lehocie (Horná Lehota).  Orawskie tratwy są nieco inne niż te, którymi spławiają nas nasi flisacy przełomem Dunajca. Zbudowane są z bali, mają 7 m długości, szerokie są na prawie 2,5 metra. Na nich wygodne ławeczki.

Ruszamy, a szef naszej jednostki pływającej, Jano, zaczyna swoją opowieść o flisakach. Z trudem zapamiętuję trudne do wymówienia słowa: flisak to po słowacku pltník, a spływ to plť. Ważne, bo flisactwo było podstawowym zajęciem ludzi zamieszkujących brzegi Orawy, rzeki stanowiącej ważny odcinek szlaku solno-bursztynowego prowadzącego z północy, z Zatoki Gdańskiej, nad Adriatyk, a nawet aż do Morza Czarnego ? na południe Europy.

Z biegiem rzek, na południe Europy

Flisacy zaczęli spławiać towary Orawą w XI wieku. Na południe płynął bursztyn, sól z Wieliczki, skóry, a przede wszystkim drewno. ? Tratwy były tak długie, jak drzewa, z których je budowano ? opowiada Jano. ? Miały nawet po 40 metrów! Pnie układano wierzchołkami do przodu i tu wiązano ścisło ze sobą. Tył tratwy pozostawał niezwiązany. To po to, by łatwiej je było przepychać przez wystające z wody kamienie i mielizny. Z biegiem rzek, najpierw Orawą, potem Wagiem i wreszcie Dunajem do Morza Czarnego flisacy płynęli trzy-cztery tygodnie ? ciągnie przewoźnik. ? Z powrotem szli dwa miesiące?

Jak dawniej radzono sobie z powodzią…

? Spójrzcie na te domy ? pokazuje nasz flisak stojące rzędem drewniane zabudowania wsi Horná Lehota, ? Wszystkie stoją szczytem do rzeki, bardzo blisko siebie, nie dalej niż dwa metry jeden od drugiego, a każdy następny jest nieco cofnięty w głąb lądu. Nasi przodkowie umieli walczyć z powodzią ? uśmiecha się nawiązując do niedawnego u nas kataklizmu. ? Kiedy Orawą szła wielka woda, znosiła stojący najwyżej dom, ten jednak opierał się o sąsiedni. Jeśli i on nie wytrzymał, oba opierały się o kolejny i tak aż do skutku: z porwanych powodzią domów tworzyła się zapora, która zawracała wodę do koryta i budynki stojące niżej były już bezpieczne? A gdy woda ustępowała, cała wieś, solidarnie, odbudowywała zniszczone chałupy w górze rzeki?

…i nadmiernymi podatkami

? Teraz domy mają kominy ? ciągnie swoją opowieść Jano. ? Kiedyś nie miały, bo od komina (dymu), płaciło się podatek. Kominy zaczęto stawiać dopiero w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Tę modę przynieśli ci, co wyjechali za chlebem do Ameryki i wrócili do swojej wsi z pieniędzmi. Zaczęli budować się wyżej, dalej od rzeki, nie szczytem do niej, a frontem. I budowali kominy? nawet po dwa ? pokazuje nam też nie nowy już dom, stojący nieco dalej od przypominającej skansen wsi. Potem, za socjalizmu, przestano budować z drewna? mieszkanie w drewnianej chacie zaczęło oznaczać biedę? Ludzie chcieli stawiać murowane.

Magnackim śladem

Zza zakrętu rzeki wyłania się ogromna twierdza. Wznosi się 112 metrów nad poziom wody, jest imponująca. To Zamek Orawski. Jego pan, Turzo, najpotężniejszy magnat w Austro-Węgrzech, gdy chciał stanąć w Wiedniu czy Budapeszcie, wybierał się tam? tratwą. A właściwie czterema tratwami, bo na tylu mieścił się i dwór, i konie na powrót. Płynął do Dunaju dwa dni, wracał konno tydzień-dwa? Nasz spływ Orawą miał trwać godzinę. Czy to opowieści naszego flisaka, czy wartki jeszcze po niedawnych deszczach nurt rzeki, czy piękne krajobrazy sprawiły, że podróż minęła tak szybko? Wysiadamy na przystani tuż pod Orawskim Zamkiem (Oravský hrad).

Warto wiedzieć

Orawa (Orava) wypływa ze sztucznego zbiornika ? Jeziora Orawskiego (Vodná nádrž Orava), do którego wpadają jej rzeki źródłowe Czarna i Biała Orawa. Zanim powstało jezioro (w 1954 r.)  łączyły się w zatopionej teraz  wsi Ustie. Rzeka ma 60 km i wpada do Wagu.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij