St. Moritz
Na szlaku Kolei Retyckiej

Wydawać by się mogło, że kolej żelazna opętała inżynierów, konstruktorów, przemysłowców, transportowców? Zapanował bzik oplecenia globu ziemskiego żelaznym szlakiem, wbrew zdrowemu rozsądkowi, na przekór naturalnym przeszkodom: przez rzeki, góry, ponad przepaściami i kanionami.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Halina Puławska
St. Moritz. Na szlaku Kolei Retyckiej
Do Gryzonii kolej dotarła w 1858 r., a dokładnie do Chur ? jej stolicy.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Znalazłam się w St. Moritz albo inaczej ? może ładniej ? San Murezzan (w języku romansz) koleją i z powodu kolei. Moim celem była podróż przez przełęcz Albula ? z jednej strony, i pociągiem Bernina Express do Tirano przez przełęcz Bernina ? z drugiej.  Obie trasy wpisane zostały w 2008 roku na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Sankt Moritz. Nawet  domatorzy wiedzą,  że to jeden z najbardziej znanych kurortów i ośrodków turystyki zimowej w Europie. Turystyka zimowa narodziła się tutaj i rozwinęła na dobre w drugiej połowie XIX w. Gdy na początku XX wieku Sankt Moritz znalazło się  na szlaku kolejowym, nastąpiła prawdziwa eksplozja zainteresowania. Stało się ono synonimem luksusu i celem turystycznych wojaży wytwornego towarzystwa, a  tłoczące się dookoła ? jeden za drugim ? szczyty Alp Retyckich przyciągały alpinistów.

Do Gryzonii kolej dotarła w 1858 r., a dokładnie do Chur ? jej stolicy ? pociągnięta została normalnotorowa nitka z Rorschach w kantonie St. Gallen, położonym nad Jeziorem Bodeńskim. I na tym koniec; przez wiele lat Gryzonia nie miała linii kolejowej, chociaż już w latach 70. XIX wieku planowano połączenie Chur z włoską Chiavenną przez Dolinę Engandyna i Przełęcz Maloja.

Przełom wieków był dla kolei szczególny, związany nierozerwalnie z Wielką Rewolucją Przemysłową. Wydawać by się mogło, że kolej żelazna opętała inżynierów, konstruktorów, przemysłowców, transportowców? Powstawały towarzystwa, banki akcyjne, uruchamiano wielkie fundusze? Rodziły się  śmiałe projekty i wynalazki, i ? niewyobrażalne, ponad ludzką miarę ?  karkołomne wyczyny. Ma się wrażenie, że zapanował bzik oplecenia globu ziemskiego żelaznym szlakiem, wbrew  zdrowemu rozsądkowi, na przekór naturalnym przeszkodom: przez rzeki, góry, ponad przepaściami i kanionami. Wystarczy przywołać niezwykłe historie budowy tych największych, najdłuższych, najwyższych? choćby Kolei Transsyberyjskiej do Władywostoku, Transkanadyjskiej pomiędzy Vancouver a Montrealem przez Góry Skaliste, czy wreszcie Kolei Transandyjskiej, dzieła Ernesta Malinowskiego zwanej koleją podniebną. W Szwajcarii, w 1882 r. po dziesięciu latach budowy oddano linię  przez Przełęcz Gotarda, w Austrii ? 136-kilometrową Arlbergbahn, pomiędzy Insbruckiem a Bludenz, uruchomiono w 1884r.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!