Sieradz
W skansenie wspominam dawne dni

Zwiedzając Sieradzki Park Etnograficzny przypominam sobie jak kiedyś wyglądało życie na wsi. Miałem wuja w Nowolipsku koło Chocza... To było prawdziwe wiejskie gospodarstwo 30 metrów od lasu. Prąd podłączyli dopiero po roku 1970...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Waldemar Rusek
Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
Jest i zrekonstruowana zagroda wiejska. Składa się ona z obiektów pochodzących z różnych miejscowości ale tworzą one charakterystyczny dla ziemi sieradzkiej zestaw budynków.
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
  • Sieradz. W skansenie wspominam dawne dni
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Od wejścia w lewo były dwa pokoje. Cały rok miały stałą temperaturę, chłodną. Pierwszy pokój to była sypialnia. Było tam dwuosobowe łóżko na którym przykrywałeś się pierzyną z pierza gęsiego. Wieczorem było zimno pod taką pierzyną. Ale po pół godzinie od własnego ciała się nagrzewała.

W zgodzie z przyrodą

Drugi pokój był spiżarnią. Tam tylko gospodyni wchodziła i wynosiła smakołyki. Wuja cierpiał na bóle brzucha więc ciotka wszystkie produkty sama przetwarzała. Piekła chleb i placki, robiła mięso do słoików, powidła itd. Czerpali dobra z przyrody całymi garściami. Na rowach rosły latem jeżyny. 15 minut i ciotka już miała na kompot do obiadu. Przyszła chęć na grzyby, godzina i cały koszyk grzybów przynosili a my mieszczuchy ze trzy godziny zbieraliśmy. Później gdy z ojcem zajeżdżaliśmy na grzybki, to ojciec pytał, gdzie dziś rosną: na rowach.

Za chałupą mieli stary sad. Były tam ule i ze sześć gatunków drzew owocowych. Jabłka z gatunków kosztele, malinówki, papierówki i inne. Były i śliwki węgierki.

Byłem mały gdy opowiadanie wuja mnie wystraszyło. Mieszkali pod lasem to i dziki podchodziły w kartoflisko. Wuja miał dwa psy pod lasem żeby dziki odstraszały. A i tak podobno wpadały do dołów pułapek. A potem były w słoikach przerobione przez ciotkę. I tak kiedyś wyszedłem z obejścia i coś mnie zwabiło że wszedłem w łan zboża. Jak sobie przypomniałem o dzikach a od zboża byłem dużo mniejszy to w ryk zacząłem płakać.

Z dala od miasta

Wujostwo do miasta nie jeździło. Kto przyjechał to pytał się co im przywieść. I zamówienie było złożone. A to proszek do prania czy mydło albo jakąś szczotkę czy koszyk wiklinowy.

Z narzeczoną kilka razy nocowałem u wujostwa. Zaprosiliśmy ich w październiku na nasz ślub. Zrobili nam ogromną radość bo przyjechali na nasze wesele a wiedzieliśmy że do miasta rzadko jeżdżą.

* * *

Jak widzicie ja z żoną wszędzie dobrze się czujemy. Czy to jest namiot, czy chałupa pod strzechą czy też hotel z czterema gwiazdkami. Czy spanko jest w pokoju klimatyzowanym czy w stodole z myszami mi to jest obojętne. Byle cena była właściwa.

Warto wiedzieć

Sieradzki Park Etnograficzny jest czynny od maja do listopada codziennie z wyjątkiem poniedziałków.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij