Sobienie Kiełczewskie
Ostatni wiatrak na Mazowszu?

Nie ma skrzydeł, stoi już tylko drewniany korpus, dziurawo szalowany deskami i z dziurawym gontowym dachem. Aż wstyd, że w takim stanie znajduje się jeden z najstarszych drewnianych zabytków na Mazowszu.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Stanisław Błachnio
Sobienie Kiełczewskie. Ostatni wiatrak na Mazowszu?
Wszystko to na prywatnej działce, ale nieogrodzonej, nie ma też zakazu wstępu. Z zewnątrz można więc obejrzeć konstrukcję.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Drewniany wiatrak stoi przy drodze nr 801 z Warszawy do Puław. Po prawej (zachodniej) jej stronie, jeśli jedziemy ze stolicy. Nie sposób go przeoczyć, wyraźnie wznosi się na wzgórzu.

Nie ma skrzydeł, stoi już tylko drewniany korpus, dziurawo szalowany deskami i z dziurawym gontowym dachem. Aż wstyd, że w takim stanie znajduje się jeden z najstarszych drewnianych zabytków na Mazowszu i – zdaje się – jedyny zachowany tu wiatrak typu koźlak. W każdym razie ja innego nie kojarzę, choć pamiętam, że w czasach mojego dzieciństwa było ich więcej. Ten – tak przynajmniej wyczytałem – pracował jako młyn elektryczny do końca XX wieku. Konstrukcja słupowo-ramowa ma być zdrowa, maszyny sprawne. Ale dlaczego nikt nie zadba o to by nie niszczał? Tego pojąć nie potrafię. Do rejestru zabytków wpisany został już w 1959 roku.

Hrabiowska fundacja

Dość dokładnie znana jest historia wiatraka. Jej skrót pozwolę sobie wiernie zacytować za Portalem Podróżnika w.drogę.pl: …został zbudowany w 1838 roku przez hrabiego Seweryna Łubieńskiego. Miał on za żonę Amelię, córkę Jacka Jezierskiego(1722-1805), kasztelana łukowskiego i właściciela ziemi sobieńskiej. Z tego też powodu hrabia Łubieński zarządzał częścią majątku Jezierskiego, a między innymi Sobieniami Kiełczewskimi. Tam postanowił zbudować na usypanym wzgórzu wiatrak. Na podwalinie do dziś przetrwał zapis: „Błogosław Boże Jaśnie Panu, który młyn funduje. Niech Jego Pan Bóg w zdrowiu, szczęściu szanuje”. Jest też podpis: „Budowniczy Bocheński dnia 1.01.1838 r. Fundator Jaśnie Wielmożny Pan Seweryn hrabia Łubieński”. Wtedy młyn służył wyłącznie na potrzeby dworu Łubieńskich i Jezierskich. 2 lutego 1864 roku Sobienie Kiełczewskie Drugie zostały rozparcelowane i sprzedane włościanom. Wiatrak i zabudowania wraz z ziemią (80 prętów kwadratowych) zakupili Wojciech i Anna Żołądek z domu Kuśmirek. 8 lutego 1870 roku wiatrak z przyległościami przekazany został Mariannie Bączkowskiej. Jest w posiadaniu rodziny do dziś.

Piwniczny kopiec

Konstrukcja ma wysokość około 8 metrów. Stoi na sztucznym kopcu. Legenda mówi, że pochowano w nim szwedzkiego dowódcę w czasie Potopu, a usypali go – czapkami – jego żołnierze. To ludowy przekaz, nie wiadomo czy prawdziwy. We wnętrzu kopca jest natomiast piwnica, przed nią studnia. Wszystko to na prywatnej działce, ale nieogrodzonej, nie ma też zakazu wstępu. Z zewnątrz można więc obejrzeć konstrukcję.

Warto wiedzieć

Sobienie Kiełczewskie znajdują się w gminie Sobienie Jeziory, w powiecie otwockim (woj. mazowieckie).

 

 

Komentarze: 5

    Makaty, 18 listopada 2014 @ 13:10

    No właśnie! Państwo powinno przejmować takie budowle i – albo zabierać do skansenu,albo restaurować na miejscu. Mój pradziadek był właścicielem wiatraka, potem stał nieużywany. Ja pamiętam już tylko ruinę i wspomnienia dziadka, który często opowiadał jak to było, jak wiatrak pracował. I co? Śladu nie ma. Aż wstyd!

    luciak, 24 listopada 2014 @ 18:50

    A komu wstyd Makaty? Co zrobiłeś żeby ten wiatrak uratować?

    luciak, 24 listopada 2014 @ 18:58

    A wiatrak na pewno nie jest ostatni. Już nie mówiąc o skansenach (Sierpc, Radom, Sucha, Petrykozy) wskażę np. Chromin pow. Garwolin i po sąsiedzku okolice Parysowa.
    pozdrawiam

    Gregor, 9 grudnia 2018 @ 14:07

    Pamietam zjazd wozem konnym z tej gorki A wiatrak chyba już dlugo nie postoi

    peszt220956, 17 marca 2020 @ 22:09

    W Karczewie stał przed wojną, ale w stylu holenderskim. Podobne stały w mojej okolicy. W podwarszawskim Miedzeszynie / dziś stacja SHELL /, należący do Wincentego Wrońskiego / ? /. Na Zbytkach, należący według ustnego przekazu do rodziny Bączkowskich. Oraz w Zastowie, którego właścicielem była rodzina Branickich z Wilanowa. Komuna przyszła i nic nie zostało.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Doceniają nas!

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników Globtroter wyróżniło Otwarty Przewodnik Krajoznawczy nagrodą
za najciekawsze publikacje turystyczne w 2019 r.

Cieszymy się!

 

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij