Popadia
On ją zabił – ty możesz zdobyć

Mając tylko kilka dni na pobyt w górach, to właśnie Popadię postanowiliśmy zdobyć. Nie bez znaczenia była legenda, która mówi, że słynny wschodniokarpacki zbójnik Dobosz porwał piękną żonę popa i na tym właśnie szczycie – zabił.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Andrzej Nowicki
Popadia. On ją zabił – ty możesz zdobyć
Mieczysław Orłowicz pisał o widoku ze szczytu Popadii, że jest to najpiękniejszy i najbardziej niezwykły widok, jaki w polskich Karpatach można zobaczyć. Jak okiem sięgnąć żadnych ludzkich osiedli, żadnych śladów cywilizacji – tylko góry, góry i góry.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

My poruszaliśmy się za znakami szlaku turystycznego do Osmołody przez Grofę. Wspomniana już ścieżka w kosówce „riezana” na sposób ukraiński pozwoliła nam dotrzeć przed zmrokiem z dużym wysiłkiem do przełączki między Małą Popadią i Parenkami. Cały obszar od Popadii do Grofy leży na terenie rezerwatu krajobrazowego „Grofa”. Granice tego rezerwatu sprawiają, że chroniona jest tu kosodrzewina i rumowiska skalne, zaś pozostałe jeszcze starodrzewy górnego i dolnego regla pozostają w zasięgu bardzo intensywnego wyrębu. Rezerwat „Grofa” utworzony jest częściowo na terenie pierwszego rezerwatu w Gorganach, który w 1934 roku powołał metropolita Andrej Szeptyckij w dobrach należących do cerkwi grekokatolickiej. Od doliny potoku Pietros do wspomnianej przełęczy między Małą Popadią i Parenkami, gdzie nocowaliśmy na pięknej małej polanie pod gołym niebem, nie spotkaliśmy ani jednego człowieka.

Następnego dnia, poprzez szczyt Parenek i Płoninę Płyśce, oraz położony na jej skraju schron turystyczny postanowiliśmy dotrzeć, za znakami szlaku, doliną potoku Kotelec, do Osmołody. Na tym niedługim odcinku spotkaliśmy dwie kilkuosobowe grupy ukraińskich turystów, rodzinę z Polski i jeszcze kilka osób wędrujących pojedynczo lub dwójkami. Bliskość Osmołody i najwyższa w tym paśmie Grofa sprawiły, że bezludne Gorgany stały się nagle całkiem ruchliwym szlakiem wycieczkowym. Mimo sporego ruchu spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka – gigantyczny wiatrołom, ciągnący się około kilometra. Znaczki szlaku można niekiedy wypatrzeć na zwalonych pniach, niemniej żadnych prac porządkujących, czy ułatwiających przejście znakowanym szlakiem nie spotkaliśmy. Zejście do Osmołody trwało o prawie dwie godziny dłużej niż można się było spodziewać na podstawie mapy.

Trudno przy użyciu słów oddać wszystkie wrażenia, widoki, zapach i dźwięki jakimi obdarzyła nas piękna Popadia. Jeśli legendarna popia żona była równie fascynująca i piękna, to warto było zbójowi Doboszowi ją porwać. Ale po co zabił?

Czytaj dalej - strony: 1 2 3

Poczytaj więcej o okolicy:

 

Komentarze: 1

    kajek, 27 lutego 2010 @ 08:39

    Odkurzyłem dawno nie czytane książki. Popadia. Mieczysław Orłowicz pisał tak:
    „Chociaż promień widzenia jest tak rozległy (odległość Pikula od Alp Rodniańskich wynosi 240 km) widok z Popadii ma jedną cechę charakterystyczną; nie widać stąd ani kawałka równiny, ani jednej osady ludzkiej; wzrok gubi się w morzu wierzchołków, połonin, głazów, kosodrzewiny i czarnych górskich stoków, porosłych odwiecznym borem. Śmiało rzecz można, że (nie licząc Tatr, posiadających odrębny charakter) widok z Popadii nie ma sobie równego w Karpatach, na całej ich przestrzeni od Preszburga po Orszowę.”

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij