Uluru
Święta skała Aborygenów

Jesteśmy na środku australijskiego pustkowia, na czerwonej pustyni, przed nami nie ma nic oprócz wielkiej skały. Oczy wszystkich zwrócone są właśnie na nią, na Uluru. Na kilka minut przed zachodem, słońce dosłownie czaruje kamień...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Kiełtyka
Uluru. Święta skała Aborygenów
Wschody i zachody słońca to najlepszy moment na podziwianie Uluru. Kamień zmienia wtedy swoją barwę kilkakrotnie. Takie widowiska przyciągają turystów, amatorów fotografii i ludzi ceniących sobie piękno, bo ten widok jest po prostu spektakularny.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Słońce jest już coraz niżej, powoli zbliża się do czerwonej, rozgrzanej ziemi. Na niewielkim parkingu ustawiają się autobusy wycieczkowe. Z tych bardziej luksusowych kelnerzy szybko wynoszą stoliki i krzesła, wyciągają jedzenie, schładzają szampana. 

Nasz niewielki, zakurzony bus zatrzymuje się na samym skraju. Wszyscy pospiesznie wybiegają na zewnątrz, żeby zdążyć zobaczyć ten niesamowity spektakl światła i koloru. Zajmuję miejsce na niewielkim kamieniu, obok, na wygodnym leżaku rozkłada się para z Anglii, kelner polewa szampana amerykańskim turystom, zajadającym powoli kolację, a za nami kilku Szwedów urządza sobie piknik na ziemi. Po drugiej stronie fotografowie przygotowują aparaty i kamery.

Słońce czaruje kamień

Jesteśmy na środku australijskiego pustkowia, na czerwonej pustyni, przed nami nie ma nic oprócz wielkiej skały. Oczy wszystkich zwrócone są właśnie na nią, na Uluru. Na kilka minut przed zachodem, słońce dosłownie czaruje kamień. Na początku głaz przybiera on kolor bordowy, by za kilka sekund rozświetlić się wszystkimi odcieniami żółtego, po chwili zmienia barwę na pomarańczową, a na koniec robi się tak czerwony jakby jarzył się w ogniu. Raptem po kilku minutach słońce zachodzi, a kamień ciemnieje i zapada w sen. Mimo to wszyscy w dalszym ciągu spoglądają przed siebie. Nawet bogaci amerykanie, odstawili na chwilę kolację i wpatrują się w zaciemniony głaz.

O wschodzie i o zachodzie

Wschody i zachody słońca to najlepszy moment na podziwianie Uluru. Kamień zmienia wtedy swoją barwę kilkakrotnie. Takie widowiska przyciągają turystów, amatorów fotografii i ludzi ceniących sobie piękno, bo ten widok jest po prostu spektakularny.

Święte miejsce rdzennych Australijczyków

Uluru (angielska nazwa to Ayers Rock) znajduję się na terenie olbrzymiego parku narodowego Uluru-Kata Tjuta w stanie Terytorium Północne w centralnej Australii. Jest jednym z największych monolitów na świecie, swój niesamowity czerwony kolor zawdzięcza  znajdującemu się tutaj tlenkowi żelaza. Jest to obiekt sakralny dla Aborygenów, czczony przez nich od wieków. W niektórych miejscach na ścianach i w jaskiniach można znaleźć stare rysunki czy odbite dłonie. Świętych fragmentów Uluru absolutnie nie wolno fotografować, niektórych miejsc nie mogą zwiedzać też kobiety. To ultimatum, które wiele lat temu postawili rządowi Aborygeni, godząc się na wspinaczkę turystów na szczyt.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij