Uluru
Święta skała Aborygenów

Jesteśmy na środku australijskiego pustkowia, na czerwonej pustyni, przed nami nie ma nic oprócz wielkiej skały. Oczy wszystkich zwrócone są właśnie na nią, na Uluru. Na kilka minut przed zachodem, słońce dosłownie czaruje kamień...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Kiełtyka
Uluru. Święta skała Aborygenów
Wschody i zachody słońca to najlepszy moment na podziwianie Uluru. Kamień zmienia wtedy swoją barwę kilkakrotnie. Takie widowiska przyciągają turystów, amatorów fotografii i ludzi ceniących sobie piękno, bo ten widok jest po prostu spektakularny.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Dookoła zamiast na szczyt

Wdrapywanie się na kamień nie jest obecnie zabronione, ale Aborygeni proszą, żeby mieć na względzie ich religię i zamiast wspinać się na szczyt, obejść kamień dokoła, bo w taki sposób  również można doświadczyć jego wielkości. Wielu ludzi, którzy przystają na taką opcję kupuje potem koszulki z napisem potwierdzającym ich wybór i szacunek dla religii rdzennych mieszkańców Australii. To część szerokiej akcji marketingowej, mającej na celu spopularyzowanie spaceru wokół głazu. Dla śmiałków, którzy mimo wszystko zdecydują się na wspinaczkę, przygotowano sieć specjalnych łańcuchów mających ułatwić wyjście na górę. Z naszej grupy tylko jedna osoba się na to decyduje. W tym czasie reszta obchodzi powoli Uluru. Dla kobiet jest to trochę trudniejsze, ponieważ muszą dodatkowo nadrabiać kilka kilometrów, aby okrążyć tzw. sakralne miejsca, zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn.

I jeszcze z lotu ptaka…

Następnego dnia z samego rana, z tutejszego lotniska Ayers Rock odlatuję samolotem do Darwin. Spoglądam co jakiś czas przez okno. Na początku długo, długo nie ma nic, oprócz czerwonej  ziemi. I nagle niczym wieloryb na oceanie, praktycznie z niczego, pojawia się potężny kamień, tak monstrualny, że nawet z oglądany z samolotu wydaję się olbrzymi.

Symbol prawdziwej Australii

Uluru to symbol nie tylko Aborygenów ale też tej prawdziwej Australii. Nie został wzniesiony rękoma emigrantów, jak utożsamiane z całym kontynentem budynki Opery czy most Harbour Bridge. Tak jak cała Australia, po prostu wyłonił się z tej czerwonej, zakurzonej ziemi spalonej gorącym słońcem.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij