Sankt Moritz
Zimowa stolica całej Europy

A wszystko zaczęło się od Johannes'a Badrutta, który w 1864 roku zaprosił angielskich turystów, by za darmo spędzili zimę w jego pustym hotelu. Sława miejsca szybko się rozniosła i wkrótce potrzebne były kolejne pensjonaty.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Switzerland Tourism
Sankt Moritz. Zimowa stolica całej Europy
Problemem są jedynie wysokie ceny w hotelach i restauracjach. Koszt wyjazdu można jednak znacznie obniżyć nocując w Celerinie, Samedan lub innych miejscowościach nieco oddalonych od kurortu.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Sankt Moritz w dolinie Engadyny jest jednym z najstarszych i najbardziej znanych kurortów zimowych na świecie. To tu odbyły tu pierwsze europejskie zawody w curlingu, powstały pierwsze tory saneczkowy i bobslejowy.

Dwukrotnie organizowano w mieście zimowe igrzyska olimpijskie – w 1928 i 1948 roku, trzykrotnie odbywały się tu narciarskie mistrzostwa świata.

Pierwsi byli Anglicy

A wszystko zaczęło się od Johannes’a Badrutta, który w 1864 roku zaprosił angielskich turystów, by za darmo spędzili zimę w jego pustym hotelu. Sława miejsca szybko się rozniosła i wkrótce potrzebne były kolejne pensjonaty. Badrutt’s Palace Hotel do dziś przyciąga najznamienitszych gości. W pełnych przepychu wnętrzach zgromadzono antyki i dzieła sztuki zestawione nieco bezładnie. Na zewnątrz dobudowano galerię drogich sklepów. Z tarasu hotelu można podziwiać konne wyścigi oraz grę w polo i krykieta na zamarzniętej tafli jeziora.

Dziś dominują narciarze

Zimowi goście przyjeżdżają dla 350 km tras zjazdowych obsługiwanych przez 57 kolejek i wyciągów. Główne ośrodki regionu to Corvatsch, Corviglia i Diavolezza. Dwa pierwsze są dostępne z St. Moritz, do trzeciego trzeba dojechać – najlepiej Ekspresem Bernina, wspinającym się po szynach na najwyższą przełęcz, przez którą przejeżdża kolej w Alpach. W dolinie Engadyny kursuje też Lodowcowy Expres, pokonujący malowniczą trasę z St. Moritz do Zermatt – warto przejechać się nim ze względu na wyjątkowe widoki, zarówno zimą jak i latem.

Słonecznie, ale drogo

Dzięki obecności lodowców sezon zimowy jest tu dłuższy niż w sąsiednich stacjach. Na Diavolezzie wyciągi ruszają w połowie października, Corvatsch rozpoczyna sezon w listopadzie. Jeździć można zaś dopóki warunki śniegowe na to pozwolą – zazwyczaj do końca maja. Duża liczba słonecznych dni – mówi się 322 w roku – jest dodatkową zachętą. Problemem są jedynie wysokie ceny w hotelach i restauracjach. Koszt wyjazdu można jednak znacznie obniżyć nocując w Celerinie, Samedan lub innych miejscowościach nieco oddalonych od kurortu.

Warto wiedzieć

Jednodniowe karnety można kupić na poszczególne ośrodki w regionie. Kto chce spędzić tu kilka dni, powinien zaopatrzyć się w Genaralabonnemente – skipass umożliwiający korzystanie z wszystkich wyciągów i tras w okolicy, zapewniający dojazd do nich (zarówno skibusem, autobusem jak i pociągami). Dodatkowo płatne są jednak takie atrakcje, jak jazda nocna na najdłuższym oświetlonym stoku w Szwajcarii (w piątki), nocne zjazdy z Diavolezy przy basku księżyca (raz w miesiącu przy pełni księżyca) i zjazd jedynym na świecie naturalnym torem bobslejowym, na którym pojazd rozwija prędkość do 130 km na godzinę.

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij