Sianki
Zaduma nad Grobem Hrabiny

W miejscach po dawnych miejscowościach są tablice przedstawiające rysunki nieistniejących cerkwi. A w przewodniku znajdziemy więcej informacji o historii i przyrodzie tego skrawka Bieszczadów.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
W pokrzywach trudno rozpoznać zarys fundamentów dworu. Dalej cerkwisko, oczyszczony z krzaków cmentarz i niewielka kamienna kaplica. Przed nią dwa nagrobki. Czytamy: hr. Klara z Kalinowskich Stroińska, zm. 186? i hr. Franciszek Stroiński, zm. 1893. To Grób Hrabiny.
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
  • Sianki. Zaduma nad Grobem Hrabiny
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Kim była Hrabina? Nikim ważnym. Ot, żoną właściciela niewielkiego majątku w Bieszczadach, przy polsko-czechosłowackiej wtedy granicy. Dlaczego więc, od ponad już pół wieku, do jej grobu pielgrzymują bieszczadzcy turyści?

Bieszczady. Mijamy porządowy hotel w Mucznem, popegeerowskie zabudowania w Tarnawie. Dalej nie mieszka już nikt. Na parkowym parkingu w Bukowcu zostawiamy samochód. Czeka nas czterogodzinny marsz, nim osiągniemy bieszczadzki Worek. Najdalszego na południu skrawka Polski.

Teraz

Poprowadzą nas niebieskie znaki ścieżki przyrodniczo historycznej wyznakowanej przez park. Leśna droga rozmyje się gdzieś na łąkach wokół Beniowej. Łatwo zobaczymy, gdzie kiedyś stała cerkiew. W kępie drzew zarys fundamentów, kilka nagrobków, w trawie podstawa chrzcielnicy ze znakiem ryby. Wąską, trochę błotnistą ścieżką wędrujemy nad niewielkim potokiem. Po obu jego stronach graniczne słupki. To San. Nie ma nic wspólnego z poważną rzeką jaką widzieliśmy i w Lesku, i w Sanoku. Pewnie, jesteśmy prawie u źródeł.

W parkowym schronie nad potokiem Negrylów wpisujemy się do książki wyjść. Tak trzeba. Dalej nie będzie już nikogo. Może nieliczni turyści. Najpierw drogą potem znów ścieżką nad coraz mniejszym Sanem dochodzimy do Sianek. W pokrzywach trudno rozpoznać zarys fundamentów dworu. Dalej cerkwisko, oczyszczony z krzaków cmentarz i niewielka kamienna kaplica. Przed nią dwa nagrobki. Czytamy: hr. Klara z Kalinowskich Stroińska, zm. 186? i hr. Franciszek Stroiński, zm. 1893. To Grób Hrabiny.

Czas nas goni. Po kilkunastu minutach ścieżka wyprowadza na odkryte wzgórze. Widać zabudowania wsi po drugiej stronie granicy. To też Sianki. Linia kolejowa i droga przez Przełęcz Użocką przeprawiają się na Zakarpacie. My idziemy pod szczyt Opołonek, najbardziej na południe wysunięty punkt Polski. Do źródeł Sanu.

Ćwierć wieku temu

Chodziło się inaczej. Drogi przez Muczne bronił rządowy ośrodek. Szlakiem, jak należy, trzeba było wejść na Halicz. Stąd, najlepiej po ciemku, zbiegało się przez Potasznię do Beniowej, łamiąc po drodze wszelkie przepisy. I te parkowe, i te dotyczące strefy nadgranicznej. Po krzakach, broń Boże po drodze, wędrowało się do Grobu Hrabiny. Ten, kto umiał go znaleźć wśród zarośli i traw  – był kimś. Emocji dodawało ryzyko spotkania z niedźwiedziem lub z pogranicznikiem. Pół biedy, jeśli z polskim. Ponoć radzieccy mieli we zwyczaju przeskakiwać niewielki przecież San i spacerować po naszej stronie. Taka wpadka ? podobno ? mogła się zakończyć nieplanowaną wycieczką do Lwowa…

Czytaj dalej - strony: 1 2

Zajrzyj na te strony:

Komentarze: 3

    R, 5 lutego 2016 @ 14:03

    Super ale trzeba dodać kiedy ostatecznie ustalono granicę na Sanie w tym miejscu, oraz niestety o działalności UPA i akcji Wisła. Straszne miejsca, idąc tamtędy przez ruiny wiosek i zdziczałe sady /nieliczne skarlałe drzewa owocowe/ ma sie wrażenie że ktoś na nas patrzy i obserwuje, duchy przeszłosci. Cisza i szum Sanu i drzew jeszcze poteguje poczucie grozy ale i piękna. W latach 70 – tych dortacie do grobu Hrabiny to było COS przez duże c wśród braci turystycznej. R

    Mag, 26 sierpnia 2016 @ 14:49

    Jedna rzecz mnie zastanawia,dlaczego smierć hrabiny datowana jest na 186?,skoro na zdjęciach starszych płyty nagrobkowej jest dość wyraźnie :189? I tu prawie jestem pewna ze chodz o 1891,lecz moze to byc rowniez 1897. na jednym zdjęciu ,zaraz sproboje go dołączyć wyczytałam :”sierpień 1818+27kwiecien 1891″

    Wojtek, 1 sierpnia 2017 @ 13:32

    Ja z kolei wyczytałem w jakiś starym przewodniku bodajże, że hrabina umarła młodo mając 40 lat, zaś jej mąż codzienne przez blisko 26 lat wędrował do jej grobu..aż do swojej śmierci. Ich grób był nazywany symbolem wierności i pamięci o najbliższej osobie aż po grób… swój grób. Wyprawa młodych i narzeczonych do tego grobu daje podobno gwarancję wzajemnej miłości. Więc na pewno warto umieścić i to miejsce jako obowiązkowy punkt programu.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij