Samo miasteczko to mały kurort. Wzdłuż wybrzeża ciągnie się deptak. Przy nim wiele knajpek i sklepików. Plaża jest kamienista. Przy plaży jest wielka atrakcja Koktebelu – Delfinarium.
Najstarszą budowlą w mieście jest murowana z czerwonej cegły wieża kościoła pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Wybudowana została w 1694 roku. Sam kościół, o ścianach konstrukcji ryglowej postawiono w 1737 roku.
Po niezwykłej przeprawie wchodzimy do położonego na wzgórzu miasteczka, w którym czasomierze stanęły w wiekach średnich. Większość budynków zbudowanych z miejscowego kamienia pochodzi z X-XII w.
Nowy Świat często nazywany jest „Paradise”, czyli rajem, albo nadmorskim amfiteatrem skalnym. Każda z tych nazw odzwierciedla to, co zobaczymy. Stanowi on ogromną atrakcję turystyczną.
Mauzoleum - pomnik drugiej bitwy pod Tannenbergiem Niemcy obrócili w gruzy w 1945 roku cofając się przed Armią Czerwoną: chcieli uchronić je przed zbezczeszczeniem przez Rosjan. Lew pozostał...
W 1783 roku, wraz z resztą Krymu Kaffę przyłączono ją do Rosji i przywrócono antyczną nazwę – Teodozja. Pod koniec XIX wieku miasto stało się modnym kurortem. Wielu milionerów budowało tu swoje letnie rezydencje.
Niewielkie pruskie miasteczko, nazywające się wtedy Osterode, przez miesiąc stanowiło stolicę cesarstwa. Stąd Napoleon zarządzał ogromnym imperium, a jego podkomendni… grabili co się dało.
Ostatnią stolicę tego potężnego królestwa Khmerów, zbudował 3 km na północ od Angkor Wat jeden z jego największych władców, Jayavarman VII w latach 1181-1220. Wielkie Miasto – Angkor Thom – zaplanowano z rozmachem.
Polski król Jan Kazimierz był 76. opatem Saint-Germain-des-Prés, aż do nagłej śmierci w 1672 r., która nastąpiła prawdopodobnie w wyniku apopleksji na wieść o upadku twierdzy Kamieniec Podolski w czasie wojny polsko-tureckiej.
W środkowej arkadzie wisi gotycki dzwon „Jan” z 1504 roku. Był odlany w czasach Aleksandra Jagiellończyka. Jako jedyny przetrwał czasy II wojny światowej, a to dzięki napisowi jaki na jego kołnierzu się znajduje. Niemcy nie przetopili go na armaty.
