Spotkałam się z opinią, że miasto to jest tylko dla bogatego turysty. Wcale nie jest aż tak źle… każdy może sobie pozwolić na kilka dni pobytu w tym cudownym świecie.
Od tej pory góra ta będzie mi towarzyszyła w wędrówce. Tylko ona – wielka i „ja” – taka mała. Nie znam jeszcze swoich możliwości siłowo-czasowych. Chcę oglądać tę „doskonałość” z dalszego planu… Ścieżka bardzo wygodna i absolutnie nie męcząca, ale długa...
Dolomity są bardzo dobrze zagospodarowane turystycznie. Dobra sieć dróg umożliwia dojazd do każdego niemal ich zakątka. Istnieje tu sporo wąskich dróżek asfaltowych oraz bocznych o nawierzchni gruntowej.
Droga wspina się ostro. Po około godzinie wychodzimy na piękne beskidzkie polany. Na grzbiecie, właśnie na rozległej polanie znajduje się bacówka. Sprzed schroniska rozciąga się ładna panorama na pasmo Radziejowej i na Tatry.
Przy zakręcie widzę napis – galeria widokowa. Wspinam się i faktycznie... piękna galeria! Światło słoneczne tańczy po szczytach. Na pierwszym planie widać płaski szczyt Monte Piana. Po przeciwnej stronie okazały masyw Sorapiss.
Wąską asfaltową drogą idziemy w kierunku zabudowań. Z przełęczy rozciąga się piękna panorama. Szlak prowadzi przez ładny las do rozdroża, na którym stoi kapliczka. Tu skręcamy na szlak niebieski i dochodzimy do polany z kapliczkami Drogi Krzyżowej.
Czas ruszać na szczyt. Dochodzę do wypłaszczenia terenu. Jestem miło zaskoczona. Nie wierzę w to, co widzę. Stojąc na rozległym płaskim szczycie Monte Piana, spoglądam wokół na otaczające mnie piękno.Tak, to są Dolomity!
Wodospady. Ich nazwa wywodzi się od „uzud” – oliwka, gdyż wokół na tym sztucznie nawadnianym terenie rosną przede wszystkim gaje oliwkowe. Ziemia ma nadal barwę cegły. A propos – oliwki w Maroku są bogato, wielosmakowo przyrządzane. Doskonałe.
Słynne via ferraty... Rozmawiając z dolomitowymi wspinaczami otrzymywałam kolejne porcje informacji, która utwierdzały mnie w przekonaniu, że w Dolomitach istnieją tylko via ferraty... O szlakach trekkingowych nikt nie wspominał... Nie dla mnie to... a może tylko tak mi się wydaje…
Obowiązkowy przystanek u sióstr Albertynek na Kalatówkach. Inaczej wygląda to miejsce w zimie, jest bardziej urokliwe niż latem. Pustelnia Brata Alberta zaprasza do zwiedzania. Niewielu turystów zagląda do klasztoru braci Albertynów „Na Górce” a szkoda… Tu panuje cisza.
