Wodospad znajduje się w Parku Narodowym Hardangervidda. Jest jednym z piękniejszych w Norwegii. Z ogromnym hukiem i spienionymi wodami spływa dwoma „jęzorami”. Teren przy kaskadzie otulony jest wodną mgiełką.
Dolina zamknięta wysokimi górami, z których wieloma szczelinami spływają piękne wodospady. Z tego miejsca czeka nas wędrówka piesza trwająca około 45 minut. Można stąd podjechać turystycznym dżipem, ale kosztowna to impreza i nie daje satysfakcji z podejścia.
Jaskinia leży w Niżnych Tatrach, w Dolinie Demianowskiej. Otwarta jest właściwie przez cały rok. Można ją zwiedzać dwiema trasami: tradycyjną okrężną i wielką okrężną. Na wielką okrężną wchodzi się tylko raz dziennie.
Matka Boska Jaworzyńska – Królowa Tatr daje niezwykłą siłę każdemu potrzebującemu. A może ją daje rozmowa z o.o. dominikanami, a może to ta gorąca herbata i ciepłe schronienie pod kaplicą… Coś w tym jest. Będąc w Tatrach nigdy nie zapominam tu zajrzeć...
To jedna z najbardziej znanych atrakcji Norwegii – ogromny kamień, który utknął między skałami nad Lysefjord. Nie stanęłam niestety na nim, bo okrutnie wiało tego dnia, poza tym widok w dół lekko podciął mi nogi i wolałam stać w bezpiecznej odległości od kamienia i przepaści.
Krajobraz staje się tutaj coraz bardziej surowy. Jest kilka ładnych punktów widokowych. Widok niemal księżycowy – przynajmniej ja tak to sobie wyobrażam. Niezliczona ilość kopczyków poukładanych z kamieni dodaje uroku temu miejscu.
Na dojście do tego cudu Norwegii potrzebujemy około 1,5 godzinki. Ścieżka bardzo przyjemna, z jednym odcinkiem dość stromego podejścia po kamieniach, a reszta szlaku jest przyjemnym spacerkiem przez las i płaskowyż.
Ścieżka pozwalająca obejrzeć duże skupisko naprawdę starych drzew znajdujących się poza ścisłym rezerwatem ma bardzo cywilizowany charakter. Jest nawet przystosowana dla ruchu niepełnosprawnych. Spacer jest krótki, ale ciekawy. Zajmie pół godziny.
Nazywają się Lech, Czech i Rus. Wbrew legendzie nie pamiętają słynnych braci, choć noszą ich imiona. Mają zaledwie od 500 do 700 lat – bo tak wynika z badań dendrologicznych. Nazwy odwołujące się do legendarnych postaci nadano im w końcu XIX wieku.
2042 m n.p.m. – tyle wynosi najwyższe wzniesienie Rochers de Naye, górskiego pasma w masywie Alp Berneńskich. To niezwykły punkt widokowy na jezioro Lemańskie i Alpy – i szwajcarskie, i francuskie.
