Cezary Rudziński Artykułów: 1419

Avatar photo

Podróżuję od… trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy „na letniska”, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas „podróżowałem” głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości „ostro” chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez – bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwa – stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę „Turist SSSR”.

Z czasem „liznąłem” również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy – o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu – łącznie pod blisko 50 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję – i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję – w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie – lub w trakcie pobytu zagranicą – piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już… ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez – dodam nieskromnie – sukcesów: ponad 70 medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who’s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

Aktualnie hitem w ogrodzie jest wystawa żywych, egzotycznych motyli w jednej ze szklarni. Można obserwować je z bliska jak żywią się sokiem kwiatów oraz rozłożonych, pociętych, pomarańczy. Siadają zwiedzającym na głowach i dłoniach.

W 1897 roku Tatra, jako pierwsza fabryka w cesarstwie austro-węgierskim a trzecia na naszym kontynencie, wypuściła na rynek samochód osobowy. Słynną później nazwę „Tatra” przedsiębiorstwo przyjęło już w niepodległej Czechosłowacji.

Atrakcją miasteczka jest Břidlicova stezka – ścieżka edukacyjna o długości 33 km, prowadząca przez dziewięć dawnych kopalń łupków. Można poznać na niej sposoby pozyskiwania łupków oraz rozbijania ich na cienkie płaty.

W wydzielonej łazience znajduje się dwuosobowa kadź, do której oprócz wody wlewany jest słód i drożdże piwne – już nie nadające się do produkcji piwa, a znakomite podobno do celów kosmetycznych.

Od XIII wieku dzień Wniebowstąpienia NMP odbywa się w Štramberku procesja upamiętniająca zwycięstwo nad Tatrami. A jego symbolem są właśnie „Sztramberskie Uszy” wypiekane z ciasta piernikowego i korzennego.

Teren parku stanowią śródleśne łąki umożliwiające zwierzętom bytowanie w warunkach zbliżonych do naturalnych. Żyją one na ogrodzonych obszarach, na które wchodzi się po drabinach przerzuconych nad płotami, różne gatunki.

Najcenniejszym zabytkiem tego zespołu jest dawna klasztorna kaplica z wieżą. Pozostałe budynki dawnego zespołu klasztornego bardziej przypominają spore gospodarstwo rolne niż monastyr.

W zbiorniku tym znajduje się 38 mln m? wody. Jest to popularne miejsce uprawiania sportów wodnych, zwłaszcza jachtingu, kajakarstwa i windsurfingu, a także wędkarstwa. Po zalewie pływa stateczek wycieczkowy.

Na szczycie tym, na czesko-polskiej granicy, stały w przeszłości dwie stalowe konstrukcje telekomunikacyjne stacji przekaźnikowej. Wyremontowano je i połączono stalowym łącznikiem – mostem z tarasem widokowym.

Po trasie tej kursują codziennie pociągi z początku minionego stulecia wożące mieszkańców z prędkością maksymalną do 40 km/h. W dni weekendowe i świąteczne jeżdżą zaś zabytkowe pociągi turystyczne.

Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!