Anna Ochremiak Artykułów: 623 ; Komentarzy: 208
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Nowością ostatnich sezonów jest fresh track – możliwość jazdy z instruktorem na świeżo przygotowanych stokach, jeszcze zanim porysują je inni narciarze. Propozycją na wieczór natomiast kolacja, na którą dojeżdża się specjalnym pasażerskim ratrakiem.
W sumie w Szczyrbskim Jeziorze jest już prawie 10 kilometrów tras zjazdowych; najdłuższy ciągły zjazd ma ponad dwa i pół kilometra. Lubię tu być. To bardzo sympatyczny ośrodek, którego dolna stacja położona jest najwyżej na Słowacji.
Mimo bezśnieżnego początku zimy Tatrzańska Łomnica wystartowała w połowie grudnia: czynny był stok od Štartu w dół. Potem kolejno otwierano coraz to nowe trasy, ale śniegu (zwłaszcza sztucznego) przybywa z każdym dniem.
By uatrakcyjnić pobyt w Smokowcu i zimową wycieczkę na Hrebienok od kilku lat powstaje tu szczególna atrakcja: Lodowa Katedra. To aranżacja lodowych rzeźb pod specjalnym, izolującym od zewnętrznego świata namiotem.
Nowe życie zamek zyskał wraz z rozwojem masowej turystyki. W latach 1901-03 odbudowano okrągłą wieżę. Dobudowano ganek, schody, przykryto ją dachem i urządzono na niej punkt widokowy.
W tym roku świętowanie Bożego Narodzenia przejdzie płynnie w celebrowane szczególnie uroczyście obchody 70 rocznicy powstania Wielkiego Popradu. Bo współczesny Poprad składa się aż z pięciu dawnych miast...
Oglądanie ekspozycji (spokojnie można je zamknąć w godzinie) uzupełnia półgodzinny film opowiadający o życiu artysty. Ciekawy. Podobała mi się też opowieść pani przewodnik, osoby z ogromną wiedzą, pasjonatki twórczości Alfonsa Muchy. Oby takich przewodników jak najwięcej!
To rzeczywiście manufaktura, większość czynności wykonuje się tu ręcznie. Maszynowo, ale nie bez udziału ludzi, toczy się tylko ogólne kształty poszczególnych elementów. Potem – składanie, malowanie, pakowanie – wszystko dzieje się krok po kroku...
Uczestniczyłam w piekarskich warsztatach w piekarni Wipplerów. To rodzinna firma z tradycją – w 210 roku obchodziła stulecie istnienia. Przetrwała i zniszczenie Drezna przez naloty alianckie i próby upaństwawiania wszystkiego w czasach NRD.
W 1992 roku, już po Aksamitnej Rewolucji rozpoczęto odbudowę ruin dawnej niemieckiej fabryki tekstylnej w Lindawie. I na ich bazie zbudowano tu zupełnie nową hutę szkła, tę którą zwiedzamy dziś.

