Mijamy pierwsze kapliczki, wjeżdżamy do osady. Drewniane domy mają już swoje lata, ale są ładnie utrzymane, kolorowe. Na wielu szyldy: pamiątki, dewocjonalia, noclegi? zamknięte o tej porze roku. Stajemy przed murem klasztoru.
Skoro muszę już czekać na narciarzy, to ruszam w kierunku Magury Witowskiej. Rozległe polany są dobrze rozjeżdżone przez skutery. Idzie się super. Z daleka widać już grupę drewnianych zabudowań. To polana Skoruszówka.
W zimie bezpieczniej jest wjechać kolejką. Po co tu turysta pieszy o tej porze roku? Trudno odpowiedzieć… jak się wjedzie, to się poczuje celowość tego czynu.
Widoki stąd są niepowtarzalne. Pasmo Babiogórskie, cudowne Tatry, Mała Fatra... Pięknie widać Beskid Śląski z Baranią Górą, Skrzycznem oraz wzniesienia Beskidu Małego. Radość dla mnie bo na tych wszystkich szczytach już byłam a Pilsko… jakby zostało na deser.
Na „polowanie” wybraliśmy się pod wschodnią ścianę Sassolungo, niedaleko schroniska Comici. Na otaczających je łąkach jest dużo stanowisk. „Upolowanie” wymaga jednak trochę cierpliwości, ale warto czekać, bo radość z podglądania jest niesamowita.
Można by tu długo siedzieć, ale skąd mamy wiedzieć jak jeszcze daleko… Za „grzybem skalnym” widać zielone łąki… Jeszcze tylko przejście trawiastym zboczem… I tak udało się okrążyć Nuvolau w grupie Averau – Nuvolau. Może kiedyś będzie okazja zrobić to samo z Averau…
Kierunek podpowiada mi drogowskaz: Schronisko Orle 5 km. W tę i z powrotem to 10, jeśli wystarczy sił, może gdzieś zboczę? Idę. Mijają mnie sprawniejsi ode mnie biegacze – sportowcy. Ja jestem biegaczem – wędrowcem.
Pociąg zacznie się wspinać przez las, by – gdy miniemy Szklarską Porębę Górną – mozolnie drapać się serpentynami, ponad urwiskami, przez kamienne poniemieckie mostki i przepusty, aż do najwyżej położonej w Polsce stacji kolejowej – Szklarska Poręba-Jakuszyce.
Na przejście tej trasy trzeba przeznaczyć cały dzień. Przecież nie chodzi o szybkie pokonanie kilometrów, a o przeżycia wizualno-emocjonalne, a tych tu nie brakuje. Gorąco polecam tą grupę górską i wybranie tego właśnie kierunku wędrówki.
To jezioro zaporowe u podnóży północnej ściany Marmolady. Zbiera ogromne ilości wody z topniejącego lodowca Marmolady, a niestety topnieje on w zastraszającym tempie. Nie jest ono udostępnione turystom do uprawiania sportów wodnych.
