Powrotowi bydła do zagród towarzyszą zabawy przy muzyce, regionalne przysmaki, konkursy, jarmarki, loterie pieniężne, wykłady na temat rolnictwa oraz specjalne programy dla dzieci.
Rozległa sieć pieszych szlaków, tras spacerowych i ferrat prowadzi wędrowców reprezentujących wszystkie poziomy umiejętności i kondycji fizycznej przez tereny, które ukazują im coraz to nowe oblicza gór.
212 km nienagannie utrzymanych stoków połączonych siecią kolejek linowych i wyciągów. Położenie na wysokości od 1200 do 2820 m n.p.m. oraz system sztucznego naśnieżania gwarantują warunki narciarskie od grudnia do kwietnia.
W niecałe 6 minut narciarze i turyści z wysokości 2840 metrów dotrą na szczyt, skąd ruszą na naturalnie naśnieżone stoki. Na szczycie prócz stacji znajduje się „Café 3.440” – najwyżej położona kawiarnia w Austrii.
Górny odcinek kolejki jest najwyższą konstrukcją tego typu na świecie, zaś system ewakuacji pasażerów, jest „ewakuacją bez ewakuacji”, a więc bez konieczności opuszczania kolejki, zjazdów na linie czy pomocy śmigłowców.
Ostatnie kroki i przypinamy się bezpiecznie do stalowej konstrukcji. O godz. 10:53, po 5 godz. 31 min. od wyjścia z dolnego schroniska, piątka zdobywców staje na najwyższym szczycie Austrii.
Błądzimy, moim zdaniem odbiliśmy trochę za bardzo na prawo w stosunku do Grossglocknera i w zasadzie nie wiadomo, co to jest to „wielkie, białe” na co się wspinamy. Wycofujemy się. Góra poczeka!
Docieramy na miejsce noclegu – schronisko Studlhutte położone na 2803 m n.p.m. Sezon turystyczny w Austrii na tej wysokości zaczyna się dopiero od lipca. Na szczęście w otwarty jest mały, 14-osobowy schron, tzw. winterraum.
Dosłowne tłumaczenie nazwy oznacza wielki dzwon choć szczyt swoim charakterystycznym kształtem bardziej przypomina piramidę. Składają się na niego dwa wierzchołki: właściwy Grossglockner oraz niższy Kleinglockner.
Spacerując po mieście znajdziemy mnóstwo ciekawostek. Dawne kupieckie domy przekształcone w hotele, pensjonaty sklepy. Tu wiekowy portal, tam zrąb muru, stary kościół, ozdobna kapliczka....
