Muzeum prezentuje przede wszystkim produkcję kapeluszy z wełny. A ściślej z sierści królików i zajęcy oraz wełny owczej. Można ten proces oglądać w tym ręczne i maszynowe formowanie oraz późniejszą obróbkę i zdobienie kapeluszy.
Niewielkie hoteliki i pensjonaty tego portugalskiego miasteczka stoją przy nadatlantyckim bulwarze oraz przy paru uliczkach prowadzących w głąb lądu. Jest i dolna stacja kolejki zębatej wspinającej się w górę na klif...
Można tu obejrzeć proces produkcji, a wszystko wykonywane jest ręcznie, a także za pomocą starych 120-letnich pras hutniczych. Z rąk hutników wychodzą różne cudeńka; bańki, wazony, kufelki, zwierzaki, ptaki…
To unikat na skalę światową. Takiego zbioru wyrobów z drutu nie znajdziemy w żadnym innym miejscu na świecie. Dlaczego tu? Bo stąd wywodzili się druciarze, którzy tworzyli swe precyzyjnie wyplatane dzieła na całym świecie.
Skansen w Kuligowie zgromadził już kilka tysięcy eksponatów. Ile ich jest dokładnie dowiemy się, gdy etnografowie sporządzą inwentaryzację. Spis powinien odbyć się w tym roku. Wówczas prywatny skansen oficjalnie rozpocznie działalność i wejdzie w skład polskich parków etnograficznych.
Decyzję trzeba podjąć zanim przekroczymy bramę skansenu. W jaki sposób będziemy zwiedzać: samochodem? rowerem? pieszo? – Cała trasa ma siedem kilometrów – uprzedza kasjerka.
