Nowowybudowana sześcioosobowa ławka na stoku Czarnego Gronia stoi. Nie ruszy prędko. O tym, czy wyciąg, instalację zaśnieżania, zbiornik retencyjny ioświetlenie zbudowano z naruszeniem prawa – zadecyduje sąd.
Dolina znajduje się między Dolinami Białego a Strążyską. Wchodzi się do niej od Ścieżki pod Reglami. Została wyrzeźbiona przez potok o tej samej nazwie. Wcina się w północne zbocza Sarniej Skały a otulają ją grzbiety Spaleńca i Grześkówek.
Do Doliny Białego można wejść nieopodal skoczni pod Krokwią. Z centrum Zakopanego ul. Droga do Białego doprowadzi wprost do wejścia. Tu zaczyna się żółty szlak. Drewniana brama wejściowa i budka-kasa witają turystów.
Zimowe wejście na Trzy Korony od strony Sromowców Niżnych przynosi niezapomniane wrażenia. Szlak prowadzi przez Wąwóz Szopczański. Jest to najciekawszy szlak dolinny Pienin Właściwych, a wąwóz zwany jest pienińskimi „Kościeliskami”.
Trzy Korony są najwyższym szczytem Pienin Właściwych. Są to piękne wapienne turnie, a najwyższa z nich to Okrąglica – 982 m n.p.m. Szczyt jest licznie odwiedzany przez turystów w różnych porach roku. Ciszę i spokój znajdziemy tu w zimie.
Kolejny dzień w stolicy Argentyny postanawiam przeżyć jak prawdziwa turystka. Doskonałym pomysłem na zwiedzanie – a dla mnie na utrwalenie sobie tego co już widziałam – jest przejażdżka autobusem widokowym. Mogę wsiadać i wysiadać w dowolnej części miasta.
W Spytkowicach, wsi położonej wśród wzgórz należącego do Beskidu Żywieckiego pasma Podhalańskiego, niedaleko za Chabówką, przy drodze do Chyżnego, znajdziemy niewielki ośrodek narciarski. W sumie jest tu pięć wyciągów.
Żeby zacząć dzień tak jak należy, musimy zjeść medialunes popijając kawą. To argentyńskie śniadanie, w dokładnym tłumaczeniu „półksiężyc”, po prostu rogal, tradycyjny bez żadnej masy czy nadzienia, lub w formie kanapki z serem lub szynką.
La Boca była kiedyś najbiedniejszą i najniebezpieczniejszą częścią miasta. Poniekąd dalej jest. Wystarczy jednak skręcić w nieodpowiednią boczną uliczkę, żeby poczuć na własnej skórze złą sławę tego miejsca.
Taksówkarz okazuje się synem polskich imigrantów, wiec cała droga mija nam na rozmowie – miksujemy polski, hiszpański i angielski. To spotkanie potraktowałam jako dobry zwiastun w podroży, bo przecież spotkałam prawdopodobnie jedynego polskiego taksówkarza w całej Argentynie…
