Miasto może nie zachwyca jak inne miasta sardyńskie, ale starówka jest ładna. Spacer średniowiecznymi krętymi uliczkami to przyjemność. Przy każdej z nich znajdziemy restauracje, kawiarnie, sklepiki.
Po wejściu do kościoła odniosłem wrażenie, że oto znajduję się w sali koncertowej, a to za sprawą dwupoziomowych drewnianych empor, które swoim wyglądem przypominają balkony w operze.
Po znacznych zniszczeniach podczas II wojny światowej, chociaż ocalało sporo fragmentów i detali architektonicznych, kościół został odbudowany i szczyci się wieloma cennymi skarbami sztuki sakralnej.
Dawnym blaskiem, mimo poniesionych strat, lśnią jednak przede wszystkim trzy najważniejsze średniowieczne świątynie, które odgrywały szczególną rolę w dziejach miasta.
Wykopaliska świadczą o umiejętności podziału pracy i archaicznej wiedzy inżynieryjnej, którą musieli posiadać budowniczy. Takie odkrycie każe zrewidować wiedzę o rozwoju człowieka!
Podczas nalotów alianckich w końcowej fazie II wojny światowej kościół uległ znacznym zniszczeniom. Ocalała jednak większość późnogotyckich kamiennych reliefów oraz bogaty wystrój wnętrza.
Od 13 do 18 maja Olbia świętuje rocznicę męczeńskiej śmierci swojego patrona (15 maja 304 roku n.e.). Centralny moment uroczystości zbiega się z początkiem sezonu turystycznego.
W mieście jest kilka świetnie zachowanych cerkwi z pięknymi wnętrzami i bezcennymi pamiątkami. Najciekawszą z nich jest katedralna cerkiew św. Cyryla i Metodego.
Drewniany kościół konstrukcji zrębowej ma bardzo prostą bryłę, przykrytą równie prostym dwuspadowym gontowym dachem. Jedyną ekstrawagancją jest okazała ośmioboczna wieżyczka z sygnaturką.
Miasto jest jednym z duchowych centrów chrześcijaństwa. Pozostały ślady 23 kościołów, a było ich 40 w czasach świetności. Najstarsze z nich pochodzą z V-VI wieku. Warto kupić bilet łączony, który pozwala na tańsze zwiedzanie świątyń.
