To jedna z najwspanialszych rezydencji magnackich w Polsce. Prowadzi do niej brama z wieżą zegarową usytuowana od zachodu, co miało symbolizować otwarcie na Europę. A przecież nikt nie śnił jeszcze o Unii Europejskiej!
To najstarszy zachowany do dziś budynek świecki w Cieplicach i jeden najstarszych w uzdrowisku. Przeznaczono go na dom gościnny dla zjeżdżających do cieplickich zdrojów kuracjuszy.
W szczytowym okresie mieszkało tu ponad 10 tysięcy mnichów. W większości byli oni słuchaczami i wykładowcami jednego z trzech, obok Ganden i Sera, wielkich tybetańskich klasztorów – uniwersytetów Gelung.
Do końca lat 70. budynek był jeszcze w dość dobrym stanie, szybko jednak zaczął się sypać i popadać w ruinę, gdy szkołę przeniesiono do nowej siedziby. W 1995 roku trafił w prywatne ręce.
Klasztor należy do trzech najważniejszych buddyjskich uniwersytetów szkoły Gelung. I ma bogatą, także krwawą historię. Zajmuje obszar blisko 115 tys. m kw. i stał się celem nie tylko pielgrzymek, ale i turystyki.
Gdy powstawał, zamek stał na szczycie wysokiej skały na ostrogu Wełtawy. Obecnie jest to półwysep wrzynający się w wody Zalewu Orlickiego, którego poziom, po zbudowaniu zapory, podniósł się o 80 metrów.
Jestem przed najświętszym miejscem dla tybetańskich buddystów, świątynią Jokhang w Lhasie. Z hotelu mam tu zaledwie kilka minut spaceru. Będę więc przez parę dni częstym gościem. Z uwagą poznaję ten nowy dla mnie świat.
Na przełomie wieków przysiółek Flims-Waldhaus rozwinął się w letnisko. Teraz ponad połowa budynków służy turystom, którzy zimą przyjeżdżają tu na narty, latem na piesze i rowerowe wędrówki.
Legenda mówi, że powstanie miasta i zamku związane jest z osobą niejakiego rycerza Dobka. On tozałożył osadę o charakterze wojskowym. Jego synowie, którzy tu zamieszkali, zwać się mieli Dobczycami.
Przed kryptą Piłsudskiego jest korytarz, którym wychodzi się z katakumb królewskich. Tu pod ścianą stoi sarkofag śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.
