Koniecznie trzeba wejść na wieżę widokową, z której roztacza się panorama na całe miasto. Widać stąd starówkę i nowoczesne osiedla. Można „zajrzeć” do portu, podziwiać amfiteatr…
Znajduję się na reprezentacyjnej ulicy Puli – Sergijevaca. Ulica jest wąska i bardzo kolorowa. Od niej odprowadzają krótkie i strome uliczki w kierunku twierdzy i klasztoru franciszkanów, a w drugą stronę – nad morze. Idę na główny plac – Forum.
Teraz czas na obejrzenie miasta od strony morza. Piękna panorama rozciąga się z Trg Valdibora. „Tonące” w morzu budynki, statki i łodzie, kolorowa i pełna atrakcji promenada robią wrażenie. I wieża katedralna na wysokim wzgórzu… Taki właśnie jest Rovinj.
Kijów zauroczył mnie od pierwszej chwili, gdy przed ponad półwieczem przybyłem tu nad ranem, jadąc w grupie turystów na Krym. I zamiast iść spać, skrzyknąłem parę osób aby zobaczyć Kijów w godzinach sierpniowego przedświtu, budzący się do nowego dnia.
Ruiny twierdzy i pałacu królewskiego Sigiriya stoją na wysokiej skale wznoszącej się niemal pionowo 200 m ponad otaczającą ją sawannę, w przeszłości dżunglę. Wejście na tę skałę po schodach także dziś wymaga sporego wysiłku i braku lęku przestrzeni.
Joannici w Birgù zbudowali nie tylko Fort St. Angelo, ale również reprezentacyjne budowle, wspaniały kościół św. Wawrzyńca i kilka innych oraz kaplice, a także siedziby zwane oberżami, dla narodowych gałęzi zakonu i rycerzy różnych narodowości.
Z pałaców maltańskiego Trójmiasta najsłynniejszy, znajdujący się w samym centrum miasta, należał w przeszłości do Inkwizytora. Święte Oficjum rozpoczęło działalność na Malcie w 32 lata po przeniesieniu na nią siedziby zakonu joannitów.
Do Vittoriosy-Birgù, obie nazwy najstarszej i najbogatszej w zabytki części maltańskiego Trójmiasta stosowane są równolegle, płyniemy z Wielkiego Portu w Valletcie niewielkimi łodziami motorowymi.
Najpierw, bo już w 1341 roku a być może wcześniej stał tu zamek. Dzisiejsze miasteczko Liptovský Hrádok przejęło od niego nazwę pod koniec XVIII wieku. Przyniosła mu najwyraźniej szczęście, bo stało się ważnym centrum górnego Liptowa.
Zatrzymujemy się w Grand Oriental Hotel, najstarszym w stolicy – działa już 136 lat. Czasy świetności ma on już za sobą, ale położenie znakomite. Sąsiaduje komendą główną policji, co w kraju nie tak dawno jeszcze objętym zbrojnym konfliktem wewnętrznym, nie jest bez znaczenia.
