Południowe i południowo-wschodnie tereny Istrii są bardzo piękne. Linia brzegowa jest fantastycznie postrzępiona. Wąskie i długie półwyspy wdzierają się w morze. Duże i małe zatoki wdzierają się w ląd. Wyspy sterczące z morza i ładne plaże przykuwają wzrok.
Mam w Bieszczadach taką ulubioną trasę – pętelkę, którą przechodzę co kilka lat. Ta pętla ma dwie wady: zaczyna się dwugodzinnym bardzo stromym, choć widokowym podejściem, kończy równie długim, w dodatku strasznie nudnym zejściem. Sam środek jest super.
Z lądu można się tutaj dostać tylko promem, który zawsze w całości zapełniony jest dużymi samochodami terenowymi, ponieważ po wyspie można poruszać się tylko w taki sposób. Rejs trwa bardzo krótko i po zaledwie kilkunastu minutach stawiamy pierwsze kroki na piaskowym podłożu.
Monastyr Wydubyćkyj w Kijowie z trzech stron otaczają, położone na naddniestrzańskich zboczach, tereny zielone ze starodrzewiem. Sporą ich cześć zajmuje Narodowy Ogród Botaniczny UAN. A najsławniejsza w nim jest kolekcja kilkuset (!) gatunków i odmian bzu.
La Paz – faktyczna stolica Boliwii, gdyż tu znajdują się siedziby rządu, parlamentu i prezydenta (chociaż konstytucyjną stolicą jest miasto Sucre) – to najwyżej położona stolica, a przynajmniej główne miasto państwa na świecie. Pod tym względem ustępuje jej nawet stolica Tybetu – Lhasa.
Puszta, te bezkresne, puste przestrzenie nie budziłyby w Węgrach tak żywych uczuć, gdyby nie rozwijająca się wśród nich barwna kultura pasterska, która dzięki poetom romantycznym stała się symbolem prawdziwego węgierskiego życia.
Na pustkowiach puszty zamieszkali pasterze, by pędzić tu trudną egzystencję, a równocześnie zażywać nieskrępowanej wolności. Tak zrodził się mit prawdziwego węgierskiego życia – swobodnego, pracowitego, pełnego fantazji.
Przygnębiające wrażenie wywołuje stan, w jakim znajdują się i pałac, i park, i cmentarz. I chociaż to nie nasze korzenie, i chociaż meandry historii zostawiły nam ten spadek… to uznać należy zabytki za ponadnarodowe dziedzictwo, a dbałość o nie za konieczność…
Jesteśmy na środku australijskiego pustkowia, na czerwonej pustyni, przed nami nie ma nic oprócz wielkiej skały. Oczy wszystkich zwrócone są właśnie na nią, na Uluru. Na kilka minut przed zachodem, słońce dosłownie czaruje kamień...
Stromymi schodami schodzimy na dno wąwozu, a później wspinamy się po następnych schodach między Starostą i Starościną. Przeciskamy się przez wąską Mysią Dziurę i wychodzimy do Parku Karkonosza...
