Sarawak Cultural Village to rodzaj skansenu, w którym znajdują się budowle typowe dla różnych regionów oraz narodowości i plemion tego malezyjskiego stanu. Nie są to budowle przeniesione z innych miejsc, lecz tu wybudowane ich kopie.
Nasz hotelowy "długi dom" nieco różni się od typowego. Ma też obszerny taras, ale z aneksem kuchennym, skąd otrzymujemy herbatę lub kawę, wieczorem skromną kolację. Obok są dwuosobowe boksy o ściankach z cienkich bambusów.
Okazuje się, że pieprz czarny i biały pochodzą z tych samych krzewów. Zrywa się bowiem zielone owoce. Te, które są suszone na słońcu – to pieprz czarny. Natomiast moczone przez tydzień w wodzie do chwili aż zbieleją – to pieprz biały.
Na „polowanie” wybraliśmy się pod wschodnią ścianę Sassolungo, niedaleko schroniska Comici. Na otaczających je łąkach jest dużo stanowisk. „Upolowanie” wymaga jednak trochę cierpliwości, ale warto czekać, bo radość z podglądania jest niesamowita.
Przedwojenna jezdnia Mostu Poniatowskiego leży w wodzie od czasu, gdy Niemcy zniszczyli przeprawę przez Wisłę w 1944 roku. Warto zobaczyć szczątki konstrukcji, zanim woda się znów podniesie. A słyszałam też, że są pomysły, by gruzy posprzątać...
Osuwisko z 1771 roku jest do dziś wyraźnie widoczne. Wokół jeziora poprowadzono ścieżki turystyczną i rowerową o długości około dziesięciu kilometrów. To bardzo miły spacer. Ja ruszam z Masare – osiedla należącego do Alleghe
Ścieżka dydaktyczna o długości niespełna kilometra, prowadzi nas w las, do wygrodzonego w nim fragmentu terenu. To właśnie Tańczący Las (Танцующий лес) – miejsce, gdzie większość drzew jest powykręcana w przedziwny sposób.
Nawet teraz, we mgle, mżawce i wietrze, ruchome góry piasku na rosyjskiej części mierzei wyglądały wcale nie mniej ciekawie, niż oglądane przeze mnie kiedyś w pełnym letnim słońcu, wydmy po litewskiej stronie.
Już widać duża polanę a przy niej ogromne skały. To Brama Krakowska. Nazwa jej wywodzi się od szlaku handlowego, który miał tędy przechodzić do Krakowa. Z polany jest fantastyczny widok na grupy skalne po drugiej stronie potoku.
Do tej pory nie ma odpowiedzi, czemu służyć miał ten eksperyment… W jakim celu drzewka miały rosnąć nienaturalnie. O tym, że był to eksperyment, świadczy fakt, iż te kilkadziesiąt sosen tworzy doświadczalną szkółkę.
