Halina Puławska Artykułów: 456
Lubię wracać do domu z podróży.
Lubię podróż planować, a gdy przychodzi do wyjazdu zastanawiam się, co mnie tak goni po świecie.
Lubię bose spacery plażą. Lubię szum fal morskich i kolory morza.
Lubię wracać do znanych mi miejsc, które lubię…
Lubię jeździć koleją i prowadzić samochód.
Lubię góry – oglądać, nie lubię wdrapywać się na nie.
Lubię patrzeć z góry… na widnokrąg bez kresu.
Lubię gwar ulicy i ciszę pól i ogrodów, lubię klimat kafejek i atmosferę muzeów.
Lubię samotne podróże, robię co chcę, zawracam w pół drogi lub dążę do celu do utraty tchu – podróż to wolność.
Nie cierpię się pakować, zwykle jednego jest za dużo, drugiego za mało, i zawsze zbyt ciężko.
Szczerze nienawidzę kataru i komarów.
Co jeszcze chciałabym zobaczyć? Kubę i Amerykę Łacińską. Póki co obrabiam mój ogródek i szykuję się do zimowego snu – nie jeżdżę na nartach.
Minie niebawem dziesięć miesięcy od dnia definitywnego zamknięcia stoczni szczecińskiej. Czy znikną dumne żurawie i dźwigi, majestatyczne suwnice bramowe, pochylnie, wpisane w krajobraz Szczecina?
Pas lewego nabrzeża między Mostem Długim a Dworcem Morskim to najbardziej popularny – pocztówkowy widok miasta, jego barwna fasada od strony Odry. Przybijają tu wytworne, wielomasztowe żaglowce, skromniejsze i ale pod żaglem – jachty.
Gdybyśmy w ten rejs popłynęli 70 lat temu… Za kilka lat taki rejs przyniesie również inne wrażenia. Zapraszam, na krótki rejs jachtem z biegiem rzeki, rekonesans po szczecińskich nabrzeżach Odry.
Przysiadłam na ławeczce pośrodku okrągłej sali bez okien. Oświetlenie jest skąpe, przytłumione. Na szarych, betonowych ścianach rozwieszono sześć tapiserii z serii „Dama z jednorożcem”. A każda tkanina jest zamkniętym obrazem.
Wchodząc do muzeum spodziewamjy się najwyższych wrażeń estetycznych. Ba, nawet największych sceptyków podzielających opinię o „mrocznych” wiekach średnich spotka zaskoczenie. Miłe. Ekspozycja muzeum ma charakter romantyczny.
Zbieractwo i prywatne kolekcjonerstwo antykwariuszy i amatorów sztuki uchroniło wiele z nich od zaginięcia. Jednym z kolekcjonerów, którego zbiory stały się zalążkiem zbiorów Muzeum Cluny był Aleksander du Sommerard.
Zadaniem lustra w jezuickim kościele jest przybliżenie ludzkiemu oku centralnego fresku na kolebkowym (beczkowym) sklepieniu. Wrażenie, jakie ta sztuczka wywołuje jest zdumiewające.
Kościół wybudowany na przełomie XIII i XIV wieku przez dominikanów, jako jedyny w Rzymie nosi ślady stylu gotyckiego. Laikom dostrzec te ślady jest bardzo trudno.
Intrygujące są te różki, którymi Michał Anioł obdarzył głowę proroka. Intrygują, nie rażą, stanowią wręcz naturalny element głowy Mojżesza dłuta Michała Anioła w bazylice San Pietro in Vincoli (św. Piotra w Okowach).
Przytulna jest wystawa w Galerii Borghèse. Nikt nie robi zdjęć, nie błyskają flesze, nikt nie pragnie uwiecznić się w towarzystwie pięknej Wenus. Zwiedzanie Galerii Borghèse jest fascynującą duchową przyjemnością.

