Polaków trudno tu spotkać. W rankingach austriackich kurortów Nauders zajmuje u nas odległe miejsce. A zima tutaj to kwintesencja tego, co kochamy najbardziej: wygodne hotele w austriackim standardzie i włoska atmosfera...
Przez kanał przebiega dział wodny między dorzeczami Wisły (na południu) i Pregoły (na północy). Wśród wodniaków przyjął się obyczaj, by urządzać „chrzest” nowicjuszy, czyli tych którzy po raz pierwszy przekraczają tę granicę.
Jest tu spora marina i dość dobra baza noclegowa i gastronomiczna. Przystanek ma tu stateczek turystyczny kursujący latem z Giżycka do Mikołajek. Najważniejszym zabytkiem we wsi jest kościół św. Andrzeja Boboli z XVI w.
Demianowską Jaskinię Wolności odkryli Aloes Kral i Adam Mišur w roku 1921. Trzy lata później, 10 sierpnia 1924 roku, po wybudowaniu chodników i zainstalowaniu elektrycznego oświetlenia, jaskinię udostępniono turystom.
Już w roku 1872 w jaskini położono tory kolejki a dwa lata później doprowadzono elektryczność. Jaskinia Postojna jest jedyna którą można zwiedzać z wagonika kolejki. Przez ostanie 190 lat zwiedziło ją około 33 milionów ludzi.
Ścieżka w koronach drzew jest jednocześnie ścieżką dydaktyczną. Na kolejnych stacjach poświęconych lokalnej przyrodzie po słowacku, po polsku i po angielsku, znajdujemy wiele ciekawostek...
Ogólne wrażenie… Bardzo dobre. Tłoku nie było, stoki przygotowane, nawet toalety, choć na razie w brzydkich niebieskich kontenerach, to ciepłe. To, czego zbrakło, to widoki - przez dwa dni chmury rozstąpiły się tylko na jedna maleńką chwilkę.
Urokliwa i leżąca na uboczu miejskich uciech spokojna Skye jest miejscem, z którego młodzi uciekają, a społeczność stanowią głównie starsi. Miejsc noclegowych mało, co w naturalny sposób reguluje najazd turystów.
Idąc w góry trzeba uwzględnić szybkie zmiany pogody. Dostrzegalna jest też zmiana temperatury wraz z wysokością, a na grzbietach są często chmury i zamglenia oraz wieją silne wiatry.
Jakie było moje zdziwienie, gdy zauważyłem, że wszędzie mieliśmy blisko, a poruszaliśmy się metrem, tramwajem, autobusem... Przynajmniej dzieciaki miały atrakcję, bo w Kaliszu nie ma metra ani tramwajów.
