Cherbourg najbardziej kojarzy się z parasolkami. Nic dziwnego – w końcu „Parasolki z Cherbourga” (Złota Palma w Cannes – 1964) cieszyły się w swoim czasie ogromną popularnością...
Życie miasta zajmującego zaledwie 25,6 km kw. koncentruje się wokół dwu placów oraz stojących w centrum instytucji państwowych. Gmach parlamentu wyróżnia się szklaną kopułą wzorowaną na wieżach klasycznych ormiańskich świątyń.
Dawna grecka nazwa miasta – Ammochostos – oznacza „zatopione w piasku”. Ta specyfika predestynowała je do roli głównego ośrodka turystycznego Cypru. Tak było przed 1974 rokiem, czyli zanim doszło do inwazji tureckiej i podziału wyspy.
Ślady niedawnych walk w Górskim Karabachu nadal widoczne są w wielu miejscach. Usunięto już zniszczenia katedry ormiańskiej, odbudowano sporo domów. Ale na każdym kroku widzę ruiny.
Nasz autokar zatrzymał się właśnie na granicy „międzypaństwowej”. Trudno byłoby ją zauważyć, gdyby nie ten postój i zakaz fotografowania „infrastruktury granicznej”. Wolno tylko zrobić zdjęcia flag obu krajów.
Obecnie Vis jest jednym z ulubionych miejsc wypoczynkowych. Tradycyjne budownictwo, przepiękna nie naruszona przyroda i ekologiczne rolnictwo to atuty tej wyspy. Mieszkańcy zajmują się rolnictwem, rybołówstwem i turystyką.
To wstawiennictwu Spalatina zawdzięcza Marcin Luter protekcję księcia elektora i opiekę w ukryciu na zamku Wartburg, w najtrudniejszych dla niego czasach. Ale też starał się łagodzić radykalne działania Marcina Lutra i nawoływał do zgody.
Sergiej Paradżanow był wybitnym i oryginalnym reżyserem. Dużo rysował, malował, rzeźbił, wykonywał cenione kolaże, mozaiki, instalacje, lalki, kapelusze itp., pozostawiając liczącą się spuściznę artystyczną.
Czersk upodobała sobie Bona bardziej niż inne polskie ponure zamczyska. I, jak to miała we zwyczaju, zaprowadziła nowe porządki: na stokach zamkowego wzgórza uprawiała winorośl, a w przyzamkowym ogródku zapuściła marchewki, pietruszki, pory, selery – słowem – włoszczyznę.
Ormianie wywodzą się od Hajka, prawnuka biblijnego Noego, którego arka miała osiąść po potopie na zboczach góry Ararat. Mimo iż odległa o kilkadziesiąt kilometrów od stolicy, widoczna jest z niej, zwłaszcza rano w pogodne dni.
