- Brak kategorii
Zjeżdżamy na przedmieście stolicy Nepalu. Pierwsze wrażenie jest fatalne. Chaotyczna, brzydka zabudowa, masa ruder, spory ruch. Zniknęła gdzieś czystość, zadbane otoczenia domów rzucające się w oczy w mijanych wcześniej wsiach i miasteczkach...
Gdy wreszcie dostajemy znak że autobus podjechał na stanowisko, okazuje się, że zamiast firmy, której zapłaciliśmy za bilet, jest inna, dwie klasy niższa. Przewoźnik u którego wykupiliśmy bilet za 20 soli sprzedał nas do innej, tańszej firmy...
Była stolica cesarza Indii Akbara Wielkiego. A jednak jest to martwe miasto, jedno z najwspanialszych, a zarazem najdziwniejszych na świecie. Nie ma tu ruin... wydaje się, że mieszkańcy wyszli tylko na chwilę, zabierając ze sobą sprzęty domowe.
Widok ze szczytu Pałacu Wiatrów na cały kompleks City Palace, jego niezwykłą czystość, tak kontrastującą ze stertami śmieci na sąsiadujących z nim ulicach.
W Polsce Niepodległej stała się ona, od 1922 roku, letnią rezydencją prezydentów RP: Stanisława Wojciechowskiego i Ignacego Mościckiego. Bywał w niej również Józef Piłsudski i wiele innych wybitnych osób.
Kąpiel w świętej rzece, według wierzeń hinduistycznych, zmywa grzechy nie tylko pątnika, ale sześciu pokoleń jego przodków. Stąd kto może, przybywa nie tylko nad świętą rzekę, ale właśnie do najbardziej świętego miejsca nad jej brzegami – miasta Benares.
Do Agry, byłej stolicy Wielkich Mogołów nad rzeką Jamuną w indyjskim stanie Uttar Pradesz, większość turystów przyjeżdża tylko po to, aby zobaczyć sławne mauzoleum Taj Mahal. Jak gdyby w cieniu tej przepięknej budowli znajdują się jednak inne wspaniałe obiekty.
Jastrzębia Góra, nie jest samodzielnym miastem. Stanowi wczasową część Władysławowa położoną na nadmorskim klifie. Ma też w sumie krótką historię: w tym roku mija 90 lat jej istnienia.
W nepalskim Patanie mógłbym nie tylko godzinami, ale całymi dniami krążyć po jego Placu Pałacowym – Durban Sqare oraz przecinających go, wychodzących z niego lub wpadających nań ulicach i uliczkach. I podziwiać fascynujące budowle sakralne.
Jeszcze nie tak dawno dzielnica Kings Cross miała najgorszą reputację w całym Sydney. Kojarzono to miejsce przede wszystkim z handlem narkotykami i domami publicznymi, stąd popularnie nazywano je, dzielnicą czerwonych latarni. Teraz stało się modne.
