Kiedy papież Jan Paweł II był z drugą wizytą, w Polsce trwał stan wojenny. Dzisiaj trudno uwierzyć, że możliwe były takie sytuacje, jak tu opisane… Znaczna część Tatr Zachodnich została zamknięta przez wojsko.
Piyknie było, kie Nojwieksy Gazda spozierał na nase góry. To nom dało krzepe i bedzie dawało… – tak górale wspominają Jana Pawła II. Ukochali go bardzo i w dowód wdzięczności oraz pamięci stawiali pomniki. Niektóre za życia, niektóre po śmierci.
Już ponad 100 lat jest symbolem Zakopanego, no bo któż nie słyszał o krzyżu na Giewoncie… Corocznie w sierpniu i we wrześniu organizowane są pielgrzymki na Giewont. Krzyż ten jest symbolem polskiej religijności, góralskiego uporu i trwania w wierze.
To najsłynniejsza zakopiańska ulica a zarazem deptak spacerowy. Ciągnie się wzdłuż Foluszowego Potoku od skrzyżowania z ul. Kościeliską do ul. Zamoyskiego. Atrakcje w postaci kramów, knajpek, kawiarni, ulicznych artystów i wielu innych różności codziennie przyciągają tłumy.
Aleja Kasztanowa powstała w 1815 r. Droga prowadząca z Góry Kalwarii do Wilanowa została obsadzona kasztanowcami, aby zapewnić komfort podróży carowi Mikołajowi III. Wiąże się z nią niezwykła historia.
Odbudowane po wojnie, odrestaurowane w ostatnich latach i oddane artystom we władanie są bardzo sympatycznym fragmentem miasta. Rzec by się chciało – kultowym.
Przy ulicy Farnej na ławeczce siedzi Hanka Bielicka, aktorka, artystka kabaretowa, postać bardzo charakterystyczna. W szerokim kapeluszu, spogląda w stronę rynku. Jest z brązu. Na ławeczce znajdzie się trochę miejsca, by przysiąść obok niej.
To jedyna taka rzeźba w Polsce. Odsłonięcie miało miejsce w 105 rocznicę powstania Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pomnik jest repliką ławki z 1905 roku, której oryginał znajduje się w Muzeum ZNP w Pilaszkowie.
Pan Guma był miejscowym pijaczkiem, który całymi dniami stał na ulicy, popijał tanie wino i się kiwał. Był stałym elementem krajobrazu, znali go wszyscy mieszkańcy. Nie rozrabiał, był sympatyczny i nieszkodliwy.
Węgrzy darzą nas najszczerszą sympatią i postawienie tego pomnika było dla nich odruchem serca. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że byłoby im przykro, gdyby usłyszeli o naszych waśniach dotyczących tej katastrofy.
