Muzeum zajmuje trzy poziomy pałacu. Główne sale są na parterze a każda z nich poświęcona jest jednej postaci. Przedstawiono je w sposób tradycyjny, ale bardzo ciekawy, z mnóstwem oryginalnych, historycznych eksponatów.
Prawa miejskie Warka otrzymała – nie zachował się ani dokument, ani wiarygodna jego data – między rokiem 1284 a1321. I rozwijała się głównie jako miasto browarów i handlu piwem. Przewożono je łodziami Wisłą do Warszawy.
Największe wrażenie robi sad. Wydaje się, że ciągnące się aż po horyzont szpalery jabłoni uginających się pod ciężarem owoców nie mają końca. Byłem w wielu sadach, ale takie jak tu oglądam po raz pierwszy.
Gdyby nie kaprys największej polskiej rzeki, która na początku XV wieku zmieniła koryto odsuwając się o kilka kilometrów od tutejszego wzgórza zamkowego, to prawdopodobnie Czersk, a nie Warszawa, byłby obecną stolicą Polski.
Tylko nieliczni natomiast wiedzą, że obszar ten jest największym sadem w Europie i że znajduje się tam turystyczny Szlak Jabłkowy. Przebiega on przez warecko-grójeckie zagłębie sadownicze odległe od Warszawy o niespełna 40 km.
Rzeka jest dość płytka, obfituje w mielizny. Ma łagodny nurt, który niesie z prędkością ok. 2-3 km na godzinę. Wiosłując niespiesznie w ciągu godziny pokonamy ok. 4 km. Liczne zakola sprawiają, że widoki zmieniają się często.
W 70 rocznicę forsowania Wisły jak co roku planowano obchody, może bardziej uroczyste bo i rocznica okrągła. Ale już w czerwcu przyjechała komisja z IPN i uznała, że napis kłóci się z ustawą o zakazie propagowania komunizmu...
Na biegówkowe spacery wybieram tej zimy chętnie właśnie największy obszar lasów Chojnowskich od zachodu ograniczony stawami Rybackiego Zakładu Doświadczalnego i rzeczką Zieloną, dopływem Jeziorki.
Zobaczmy tutejszy piękny zabytek, który stanowi wyjątkowy przykład sztuki barokowej powstałej na mazowieckiej prowincji. Przekonajmy się, że wyjątkowe i ujmujące dzieła sztuki rodziły się nie tylko w przodujących centrach kultury.
W 1978 r. budynek przejęła warszawska ASP na ośrodek pracy twórczej i tak jest do dziś. Organizowane są tam przede wszystkim plenery, ale gdy ich nie ma można zanocować, też indywidualnie.
