Kolekcja zgromadzona w szydłowieckim zamku stanowi dwie trzecie instrumentów ludowych zgromadzonych w polskich muzeach. Tylko na wystawie stałej można zobaczyć ok. 300 eksponatów,
Ratusz zaprojektował w stylu neorenesansowym Henryk Marconi, włoski architekt działający wtedy z powodzeniem w Polsce. Niektórzy twierdzą, że właśnie dlatego kształt gmachu przypomina pałace Toskanii.
Kazimierz wielki odwiedzał Radom podróżując po kraju. Później na polecenie Zygmunta Starego zamek przebudowano w stylu renesansowym na rezydencję, w której władca się zatrzymywał w drodze z Krakowa do Wilna i z powrotem.
Obok kościoła stoi różowo biały domek. To Domek Loretański zwany tez Kaplicą Loretańską. Postał w latach 1634-1638. To jedna ze starszych budowli tego typu w Polsce. Domek powstał dzięki hojności Jerzego Ossolińskiego, kanclerza wielkiego koronnego.
W reprezentacyjnej, parterowej części dworku znajduje się wystawa główna nosząca nazwę „Jan Kochanowski – duch miejsca i klimat epoki”. Na holu, z gobelinu Krystyny Czarnockiej, symbolicznie wita przybywających poeta wraz z stojącą u jego boku córką Urszulką...
Tu Jan Kochanowski przeżył kilkanaście lat, jeszcze przed założeniem rodziny. Około 1575 roku wybudował dom i zamieszkał z żoną Dorotą Podlodowską, stolnikówną sandomierską. Tu razem wychowali sześć córek.
Ot, krajoznawcza ciekawostka. W podziemiach tego kościoła spoczywa pułkownik Jan Kozietulski, dowódca szarży polskich szwoleżerów w wąwozie Somosierra podczas kampanii Napoleona w Hiszpanii.
Trafiłam do kościoła pod wezwaniem św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Lewiczynie, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Lewiczyńskiej, Pocieszycielki Strapionych, Pani Ziemi Grójeckiej. Straż przy Grobie trzymali strażacy w galowych mundurach.
Trafiłam tu w Wielką Sobotę, a kluczem jaki mnie tu przywiódł było zwiedzanie instalacji Grobów Pańskich w wiejskich kościółkach i oglądanie straży. Tu wartę honorową trzymali strażacy, w galowych mundurach, w rogatywkach, z toporkami na ramionach.
W programie Niedzieli Palmowej w Górze Kalwarii (nazwa zobowiązuje!) znalazłam tylko jarmark wielkanocny, plecenie najdłuższej palmy na świecie i inscenizację wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Pojechałam.
