Wyszukiwna fraza: Dolomity

Roda di Vaél po niemiecku nazywa się Rotwand. Ważne to, bo mapy są dwujęzyczne. Przepiękny szczyt jest bardzo popularny wśród turystów i wspinaczy, można też trawersować go atrakcyjnymi drogami. Otoczenie robi ogromne wrażenie.

Val di San Nicolo to dość długa dolina boczna odchodząca na wschód od Val di Fassa w Dolomitach. Są tu dobre punkty wypadowe na niezbyt trudne ale długie wycieczki w rejon podgrupy Dolomiti Fassani, która zaliczana jest do królestwa Marmolady.

Campitello znajduje się na wysokości 1414 m n.p.m. u wylotu Val Duron. Otoczone jest grupami górskimi: Sassolungo, Sella, Sciliar i Catinaccio. W lecie znajdziemy tu wiele uroczych zakątków i łatwych szlaków turystycznych.

Podejście początkowo jest dość łagodne, lecz po kilkunastu minutach ścieżka obiera kierunek „dół – góra”… Dominujący nad nią szczyt to Roda di Vaél po prawej stronie, a po lewej Cima Sforcella. Na tej trasie swoje norki mają świstaki…

Fuchiade (1982 m n.p.m.) jest najładniejszą halą, jaką do tej pory widziałam w Dolomitach. Położona jest u stóp trzytysięczników Cima Uomo i Sasso Valfreda. Z przełęczy jest piękny widok na łańcuch Costabella-Uomo, należący do grupy Marmolady.

Sassolungo to najmniejsza powierzchniowo grupa górska w Dolomitach. Tworzy gniazdo o zwartej budowie i wyraźnie zaznaczonych granicach. Jest tu kilka obiektów zwanych schroniskami, ale to są pensjonaty lub restauracje.

Na grań jest wydeptana ścieżyna. Jest oznakowana na krzyżówce Porta Vescovo i nie ma numeru. Od Sas da Ciapel droga jest bardziej uciążliwa. Może następnym razem pójdę właśnie nią. Widok z grzbietu Padon na Marmoladę jest fantastyczny!

Widzę na wypłaszczeniu jakąś budkę więc decyduję się tu zostać i poczekać aż koledzy zejdą z góry. Plecak coraz bardziej mi ciąży, głód zaczyna dokuczać, sucho w gardle… Nauczyłam się przegrywać i nie bardzo mi żal że nie wejdę. Doszłam, dokąd siły pozwoliły…

Przed bufetem sporo stolików i ławek, jest nawet możliwość wypożyczenia leżaków. Tu można sobie długo siedzieć, nic nie robić i tylko patrzeć… Ruszamy szeroką ścieżką wokół grzbietu kończącego grań Masare… tak tu pięknie.

Tam gdzie tylko możliwe to wjeżdżam kolejkami. Ceny nie są aż tak wygórowane, żeby sobie na to nie pozwolić. Oszczędzam w ten sposób energię i mam o wiele więcej czasu na pobyt w górach...

Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!