Ruszamy, a Jano, zaczyna opowieść o flisakach. Z trudem zapamiętuję trudne do wymówienia słowa: flisak to po słowacku pltník, a spływ to plť. Ważne, bo flisactwo było zajęciem ludzi zamieszkujących brzegi Orawy przez prawie tysiąc lat.
Turystyka to również nowości, mody, snobizmy. Prawdziwy wędrowiec nie szuka może dziwacznych pomysłów i snobistycznych mód, ale one istnieją. Rzućmy na nie okiem dla śmiechu. Oto kilka pomysłów na spędzenie zaskakującej nocy we Francji.
Atmosferę starego kurortu czujemy tu na każdym kroku, inaczej niż w nowoczesnych kompleksach termalnych, od razu budowanych dla zaspokojenia rozrywkowych potrzeb współczesnych klientów i gości.
Istnieje teoria, że nazwa ws od ruskiego słowa „mieł”, co znaczy „kreda”. Nazwa ta znajduje uzasadnienie. Tradycja wydobycia tego surowca sięga tu XVI wieku, a istniejący dziś zakład wydobywczy jest jedyną czynną odkrywkową kopalnią kredy w Polsce.
To niewielkie jeziorko ma powierzchnię zaledwie trzech czwartych hektara i z każdym rokiem zarasta coraz bardziej w bezodpływowym zagłębieniu między wałami moreny. W jego wodzie odbijają się pięknie Błyszcz i Bystra.
– A jest tam jakaś karczma? – Nie ma. – A jest tam coś, jakiś bar? – Nie ma, ale jest ładnie. – Ładnie? to lubimy najbardziej… – mruczy pod nosem chłopak. – A ja to lubię pierwszy i ostatni raz… – kwituje całą rozmowę dziewczyna.
Most ma jedno żelazne przęsło o długości 107 m i szerokości 40 m. Zbudowano go w latach 1896-1900 dla uświetnienia sojuszu francusko-rosyjskiego. Nazwany został imieniem cara Aleksandra III, a w otwarciu uczestniczył jego syn, już wtedy car, Mikołaj II.
Fuchiade (1982 m n.p.m.) jest najładniejszą halą, jaką do tej pory widziałam w Dolomitach. Położona jest u stóp trzytysięczników Cima Uomo i Sasso Valfreda. Z przełęczy jest piękny widok na łańcuch Costabella-Uomo, należący do grupy Marmolady.
To malutka dolinka wciśnięta między dwie potężne sąsiadki: Kościeliską i Chochołowską. Jest tu po prostu ładnie, choć nie ma szczególnych atrakcji. I w odróżnieniu od najbliższych dolin – jest tu kompletnie pusto. Na tyle, że chyba nawet nie opłaca się otwierać budki poboru opłat...
Zielony szczyt naszego grzbietu otoczony białymi skałami dolomitowymi. W dole, z prawej, Val di San Nicolo, a z lewej – Jumela. To fantastyczna i bardzo widokowa trasa prowadząca grzbietem wznoszącym się ponad głebokimi dolinami.
